25.
Mike Oldfield - Tubular Bells II
Zelektronizowany rock symfoniczny, progresywna elektronika, rock progresywny, artrock, new age... blablabla, ile osób, tyle podpięć. Każdy skrawek Oldfielda urywany jest do innej szufladki, i to chyba jego główny atrybut - eklektyzm. Osobiście serię Tubular Bells poznawałem dawno temu, w sposób jak najmniej chronologiczny - najpierw dwójka, później trójka i na końcu debiut Mike'a, pierwsza część TB. Jak to przeważnie bywa, największy sentyment pozostał mi do części, którą poznawałem najwcześniej, czyli tego albumu. Ciepłe plumkanie jest tu przerywane całkowicie odjechanymi kawałkami - posłuchajcie chociażby Altered State.
24.
Kent - Hagnesta Hill Pisałem o tej płycie całkiem niedawno, chyba nic nie muszę dodawać, odsyłam do recenzji.
23.
Afghan Whigs - Gentelmen
Afghan Whigs tak samo jak The Twilight Singers, drugi projekt Grega Dulli (ten sam, pod zmienioną nazwą?) jest dla mnie zespołem momentów. Z całych płyt uwielbiałem kilka pojedyńczych piosenek, reszty płyty nie trawiłem. I to była reguła potwierdzająca się w Black Love, Twilight Singers czy Blackberry Belle. Wyjątek stanowi ten właśnie album, który cały pochłaniam z przyjemnością. Jednak jak zwykle mam tu swojego faworyta - I Keep Coming Back, coś absolutnie wspaniałego.
22.
Nirvana - Nevermind
Gamxx mówi:
heh
nie słuchałem Nirvany z dwa lata
Redbull mówi:
i jak wrażenia?
Gamxx mówi:
hmmmm, bardziej wspomnienia niż wrażenia
Chyba każdy, kto interesuje się muzyką gitarową, musi prędzej czy później trafić na tą płytę, i przeżyć chociażby najkrótszy okres fascynacji Nirvaną. Po prostu tak jest.
21.
Pink Floyd - The Division Bell
Płyta ta przez fanów Pink Floyd zawsze była traktowana trochę po macoszemu. Po odejściu Rogera Watersa "już nic nie było takie same", powstało bardzo przeciętne A Momentary Lapse of Reason. Wielu skazywało Division Bell z góry na porażkę, moim zdaniem mocno niesłusznie. Album powstawał jak nigdy w niewzburzonej harmonii, współpracy między wszystkimi członkami - co odbiło się na poziomie bardzo pozytywnie. Spokojne, stonowane melodie, pasaże mocno wyrysowanych instrumentów klawiszowych i długie, lecz nienarwane solówki Gilmoura - coś wspaniałego. Album ten przynosi mi również jeden z moich ulubionych utworów Floydów - High Hopes. Wspaniałe zakończenie kariery jednego z najlepszych zespołów wszechczasów.
20.
Godspeed You! Black Emperor - F#A#∞ [1995-1997]
"Wszystkie budynki zapadły się
Matki ściskają swoje dzieci podnosząc się z gruzu
i wyrywają sobie włosy z głowy
Horyzont wyglądał pięknie w ogniu
Powykręcany metal piętrzył się ku górze
Wszystko było skąpane w rzadkiej pomarańczowej mgiełce"
19.
Jeff Buckley - Grace
"Był czystą kroplą w ocenie hałasu". Miał 31 lat gdy zmarł, udał się tam, gdzie czekał na niego ojciec. Pozostawił po sobie tylko jeden album - Grace. Jedna z większych strat dla muzyki tamtego okresu. Debiut, a już niemalże songwiterskie mistrzostwo. Grace wypełniona jest piosenkami o miłości, smutku, wierze. Hellelujah kojarzy chyba więcej osób właśnie z nim, niż z prawdziwym twórcą - Leonardem Cohenem.
18.
Belle and Sebastian - If You're Feeling Sinister
If You're Feeling Sinister już chyba na zawsze zostanie wizytówką i klasykiem tego szkockiego zespołu. 10 akustycznych, spokojnych utworów, utrzymanych w klimacie indie-popowym. Właściwie to z niczym mi się nie kojarzy, żadnych większych wspomnień - lecz kiedyś śniła mi się pewna melodia, nawet słowa. Pół dnia chodziłem, miałem to w głowie i nie dawało mi za nic spokoju. Przekopałem pół kolekcji, aż w końcu trafiłem! To był The Fox in the Snow :)
17.
Myslovitz - Miłość w Czasach Popkultury
Jakby to śmiesznie, czy głupio nie zabrzmiało - jest to płyta mojej generacji. Nie ma chyba takiej osoby, która przeżywała młodość w latach dziwięćdziesiątych, a nie zna tej płyty. Długość Dźwięku Samotności, czy tego chcemy czy nie - wyrosła już na coś w rodzaju hymnu, rozpoznawalnego już z pierwszego dźwięku. Nic lepszego wcześniej ani później nie nagrali, mówcie co chcecie.
[nie mogę patrzeć na tę okładkę]
16.
Low - I Could Live in Hope
Slowcorowy klasyk, tak jak w przypadku Kent, wystarczyć powinna recenzja.
Miejsca 15-10 jutro, mniej więcej o tej samej godzinie.