26 maja 2008

Na pięć minut ten blog zamienia się w blog filmowy. Kolejny raz dostałem opieprz za rzekome 'niezrozumienie' fimu Juno. Kolejnego razu 'nie zniese', więc tu postaram się wytłumaczyć, dlaczego ten film jest tak przeraźliwie słaby.

Większość nieszczęść tego obrazu rodzi się w samej Juno, czy raczej w odgrywającej ją Ellen Page. Otóź Ellen ma 21 lat, w filmie gra 16 latkę. Zasadniczym problemem jest tu fakt, że Ellen w niczym nie przypomina typowej szestnastolatki. Ni to z wyglądu, a już na pewno nie z zachowania. Do tego jej gra... doprawdy, szybciej uwierzę w świat wykreowany w Na Wspólnej, niż w Juno. Wyluzowana nastolatka, szalona, pyskata i przemądrzała, *zabawna*. Zabawna zostało wyróżnione, bowiem scenarzyści zadbali o to, żeby żarty serwowane w tym filmie były pierwszej suchości. Przykład pierwszy z brzegu: Juno dzwoni do przyjaciółki, by powiadomić ją o swojej ciąży, nawiązuje się dialog: "-Juno? / -Nie, tu Morgan Freeman, czy masz jakieś kości do mojej kolekcji? / -Tylko te w moich majtkach". Czy już mogę skonać ze śmiechu?

Czytaj dalej...

18 stycznia 2008

Noi Albinoi
Islandia - kraj śniegiem i miodem płynący, niemal raj na ziemi, piękny, górzysty, mroźny. Cel i marzenie wielu ludzi. Film brutalnie porzuca tę idealizacje, i daje nam obraz widziany oczami młodego, zbuntowanego Islandyczka, dla którego rodzinne miasto staje się więzieniem. Ograniczony przez klimat, góry, czuje się jak w klatce, do tego nieustanny brak słońca i ciągłe przygnębienie. Obraz ten otwiera oczy, i uświadamia, że ten malutki kraj to nie tylko to, co widzimy na zdjęciach.
Typowy dla skandynawskiego kina klimat ciszy, przestrzeni i powolności, brak wyraźnego kręgosłupa fabularnego. Dosłowne 'toczenie' się akcji jednych zachwyca, innych nudzi, jak zawsze. Kilka kapitalnych, dziwacznych scen, np. gdy Noi wylewa na babcię i ojca wielki gar krwi. Polecam.


Zakochani widzą słonie
O ile dobrze pamiętam, ta produkcja podczas polskiej premiery była dość mocno promowana. Pomijając już polski tytuł, który jest klasycznym przykładem dla ponurego żartu pod tytułem "polscy tłumacze i ich nieograniczona kreatywność" (oryginał dosłownie przetłumaczony: Dorośli Ludzie), to średnio jest co promować.
Film, prawda, sympatyczny, lekki i czasem nawet zabawny, ale niestety chyba sam reżyser (ten sam co od Noi Albinoi!) nie wiedział gdzie tę fabułę poprowadzić, co w efekcie daje jakieś miotanie się na różne strony, w połowie filmu wprowadzanie nowych bohaterów, którzy nie mają żadnego wpływu na historię i takie tam. Mimo wszystko niecierpliwie czekam na trzeci film Kariego - The Good Heart, który premierę będzie miał w tym roku, a zagra w nim... Tom Waits. Yeah.


Kłopotliwy Człowiek
Kolejny film z Islandii/Norwegii, aktualnie w Polskich kinach. Hie hie, ostatnio zobaczyłem, że puszczają go w moim mieście, co dla mnie jest zjawiskiem prześmiesznym. Nie dość, że typowy dramat, jakim jest Brysomme Mannen, reklamuje się jako komedię (!) i horror, to obejrzy go pewnie trójka ludzi, przypadkowo.
Przerażająca wizja miasta, które dla jednych jest rajem, a dla innych piekłem. Miasto, w którym wszystko przychodzi bez wysiłku, praca, mieszkanie, a zaciągnąć do łóżka można praktycznie każdą kobietę. Za tą sielanką kryje się jednak wyplute z emocji, konsupcyjne społeczeństwo, które jest całkowicie bierne, i w którym najważniejszym tematem rozmów jest architektura wnętrz. To taka trochę inna wizja orwellowskiego 1984, ale dla mnie jeszcze bardziej przerażająca. Właśnie tego się boję - że po śmierci będzie coś więcej, i to więcej nie będzie wcale lepsze od tego, co mamy tutaj. I stamtąd już nie będzie ucieczki, tak jak w filmie nie ma ucieczki z anonimowego miasta.


Reprise
Także aktualnie w kinach. Opowiada o dwójce przyjaciół - Philipie i Eriku, przekraczających próg dorosłośći a także początki swoich literackich karier. Historia o młodości, przyjaźni, miłości i pasji, czyli w sumie wychodziłoby na to, że o niczym. Jednak *coś* jest, co przyciąga nas do losów tej dwójki. Dodatkowym atutem filmu jest klimat, który wyznacza m.in. muzyka Joy Division i New Order, do tego Erik chodzi w koszulce The Smiths, i czyta Nietzschego; swój chłop chciałoby się powiedzieć. Kilka zabawnych dialogów, no i piękna Viktoria Winge, wszystko to sprawia, że film warty polecenia.