22 sierpnia 2008



Absolut - pojęcie oznaczające byt doskonały, najwyższy, pełny, niezależny, nieuwarunkowany, bezwzględny. Występuje w wielu filozofiach idealistycznych. Absolut może być traktowany jako filozoficzny odpowiednik pojęcia Boga, pozbawionego jednak przymiotów osobowych, choć w niektórych systemach pojęcia Boga i absolutu są właściwie równoważne.

Katharsis - uwolnienie cierpienia, oczyszczenie, rozładowanie uczuć, wzruszeń pod wpływem sztuki. Odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń, które podlegały kontroli mechanizmów obronnych, ego lub kontroli społecznej (persony jednostki).

Sigur Rós (isl. róża zwycięstwa; ['sɪːɣʏr rouːs] ?/i) – islandzki zespół założony w Reykjavíku w 1994, grający muzykę post-rockową z elementami klasycznymi, ekperymentalnymi i minimalistycznymi. Zespół znany jest z wyróżniającego się, falsetowego głosu wokalisty.



Próbuje włączyć w sobie jakieś zapasowe pokłady grafomanii, i chyba nie jestem w stanie. A zdaje mi się, że tylko tak można pisać o tym koncercie, o całym Sigur Rós - żeby nie spłycić, żeby chociaż w części oddać to co się tam działo. Napisać, że czasoprzestrzeń podczas otwierającego Svefn-G-Englar gdzieś zniknęła, Jonsiemu pod czapką wyrastały elfie uszy podczas grania Olsen Olsen (ktoś widział!), amfiteatr przeniósł się na lodowiec, na łąkę, do lasu, w góóóóóóóry, wielkie, ośnieżone góry, grali na szczycie a wokół były chmuryyy aaaaa... WRÓĆ.



Warszawa, 20 sierpnia, Park Sowińskiego, wchodzimy do amfiteatru (pozdrawiam ochronę, która wpuściłaby mnie nawet z takim aparatem/obiekwtywem). Ludzi więcej niż dużo, po tym przeniesieniu koncertu ze Stodoły i zwiększeniu puli biletów organizatorom kaska się w kieszeni zgadzała, niestety nie na tyle, żeby załatwić kilka toitojów. No ale nic to, zaraz zagra Olafur Arnalds, ile to ja się nim napodniecałem, a tu krąże wokół tematów okołotoitojowych, nie wypada.

Ehhh... Równo o 20 wyszedł na scenę, mały niepozorny, w towarzystwie kilku instrumentalistów. Tutaj należy się kilka słów wyjaśnienia czego oczekiwałem. Eulogy for Evolution to dla mnie jedna z czołowych płyt minionego roku (nie znałem przed robieniem listy, sorry), jeśli nie najlepsza. I stawiałem ten koncert niemal na równi z Sigurami, miał mnie ponieść gdzieś w górę, miałem mieć ciary na plecach jak przy słuchaniu płyty, miało mnie wbić w ziemię lub jeśli trzeba w beton. Rozczarowałem się. Zagrał bez polotu, krótko - ledwo trzydzieści minut, wybierając przy tym jeszcze te mniej efektowne swoje kompozycje. Wyglądało to wszystko jak scieżka dzwiękowa do podłączania sprzętu Sigur Rós.

Szloch, otarłem łzy zawodu, pogniewałem się na Olafura i poszedłem pod scenę na właściwią część koncertu. Pod same barierki, drugi rząd, wszystko z bliska, powiedziałbym, że pewnie Anioł mnie tam zaprowadził! Islandczycy kazali długo na siebie czekać, wywoływani co chwile oklaskami, wyszli w końcu w okolicy godziny 21. Poleciały pierwsze dźwięki Svefn-G-Englar i już nas tam nie było...



...przypomniały mi się te pierwsze jesienne przesłuchania Ágætis Byrjun, samotne łażenie po lesie z nim na uszach, dawne zachwyty. Cała ta metafizyka, nadprzyrodzoność znajdowała się teraz jakieś 3 metry ode mnie, to wszystko uderzało we mnie ze zmasowaną siłą... zdynstansować się od tego i oddać trafnie co przeżywałem w ciągu tych dwóch godzin nie umiem. Wiem tylko, że już nigdy nie usłyszę tak pięknego Ny Batteri a Hoppipolla już nigdy nie trafi tak centralnie we mnie. I tak dalej, mnożyć mogę aż wyliczę całą setlistę, bo w każdym z 16 kawałków było coś niesamowitego. Poleciał przekrój przez całą twórczość, ogólnie setlista marzenie nie licząc braku Vaki, na którą czekałem bardzo, i chyba nie tylko ja.



Osobny akapit ze złotą czcionką należy się przedostatniemu Popplagið, to był pierwszy z dwóch bisów. Jeśli przez cały koncert było nieziemsko, to podczas grania tego finału krążyłem gdzieś mentalnie w okolicach plutona. Dajcie mi gdzieś filmik z tego, bo ja nie uwierze, że to działo się naprawdę.

Cokolwiek napiszę, będzie za mało, więc. Filmiki wrzucam, możecie podziwiać spokój mojej nieruchomej ręki jak i pionowe nagrywanie, kopirajts by Martyna & Kamil itd. i wszyyystko. ;


Komentarze do wpisu "Sigur Rós - 20 sierpnia (Warszawa)":

1 Soil napisał(a):

Taki właśnie jest Sigur Rós.. W Pradze miałem okazje stać pod samymi barierkami – prawie dostałem smyczkiem :) Nie było Olafur Arnalds ani Aminy ;/, za to Popplagið (jedyny bis) powalił wszystkich. Takiego ‘czegoś’ nie przeżyłem nigdy. Czuje niedosyt..

22 sierpnia 2008, 20:09:05

2 favicon Człowiek-Kamera napisał(a):

Opłacało się urodzić dla tego koncertu.

22 sierpnia 2008, 21:38:04

3 favicon kamyque, który nie lubi takk napisał(a):

jo tam

22 sierpnia 2008, 21:39:33

4 favicon martyna napisał(a):

-jak się podobało? – noo, podobało się

22 sierpnia 2008, 23:26:00

5 kamil napisał(a):

bardzo śmieszne. :D

22 sierpnia 2008, 23:26:29

6 favicon tttt napisał(a):

:}

22 sierpnia 2008, 23:33:33

7 favicon kamyque, który musiał stać, ab napisał(a):

dobry był motyw z nagłą przerwą w grze.

w ogóle to nowe mt. eerie wyszło, a wy się wzniecacie jakimiś sigurami.

23 sierpnia 2008, 01:29:12

8 favicon pim napisał(a):

Pff, też mi prowokacja (->kamyque)

Olafur też mnie trochę rozczarował.
Jego płyt co prawda w całości przesłuchałam jedynie dwa razy, wcześniej „wpadał” mi gdzieś w radio lastfmowe, ale to muzyka, za którą przepadam.
Na koncercie nie czułam prawie nic, niestety..
Ot, odegranie paru kawałków, wcale nie za ciekawych. Wolę pierwszy jego album, a zagrał chyba więcej z najnowszej płyty..?

Sigur Rós najpiękniejszy koncert na świecie.

(Dzięki za filmiki :))

23 sierpnia 2008, 09:59:07

9 favicon prokurator napisał(a):

umieszczenia fragementow koncertu w internecie jest niezgodne z prawem (art666 k.k.)w zwiazku z tym wczynam sledztwo majace na celu wyjasnienie okolicznosci w jakicg doszlo to tej haniebnej kradziezy na islandzkim zespole sigur ros. strona zostaje zamknieta i zabezpieczona na czas wyjasnienia sprawy.

23 sierpnia 2008, 11:55:28

10 favicon och napisał(a):

nie no, nie dosc ze byles na taakim koncercie, to jeszcze teeen obiektyw… ehh. ;>

23 sierpnia 2008, 21:09:05

11 favicon Juice napisał(a):

Zapraszam na tajemniczą koleji stacji Juice… Wsiądź do niej i zakochaj się w mijanych widokach… Wszystki stacje rozpoczynają się i kończą na Juice-text.blog.onet.pl... Daj unieść się muzyce…

24 sierpnia 2008, 09:33:26

12 favicon Kasia napisał(a):

mnie brakowało Gong. reszta wspaniała

24 sierpnia 2008, 20:57:13

13 favicon lasti napisał(a):

Pod jaką czapką? To perkusista miał na głowie jakieś-cudaczne-cóś. A Jonsi miał za uszami piórka, urocze :)

25 sierpnia 2008, 17:06:32

14 favicon barbar napisał(a):

mnie nie było na tym koncercie w wawie,za to bylam w rzymie,gdzie sigur zaskoczylo nas przemarszem orkiestry i konfetti.ale to co przeczytałam na temat koncertu w wawie,oddaje w jak wielkiej ekstazie była polska publicznosc,a bylo to cos w ten deseń:„I have never heard anything loader than 5000 Polish people screaming on the top of their lungs…”
fajny blog, jo.
a óliego chyba bede kochac bezwzgeldu jak bardzo się nie popisał.

28 sierpnia 2008, 21:48:30

Dodaj komentarz:

Textile włączony ( szczegółowy opis znaczników ): *strong* | **bold** | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat. | # ol | * ul