28 lipca 2008

Nie wierzcie mediom. Telewizja ogłupia, wciska nam kit, a większość społeczeństwa w to wierzy. Wielka, nadmuchana promocja sprawiła, iż uwierzyliście, że Opener to najważniejszy festiwal w Polsce, Off potężnym line-up'em stoi i tak dalej. Ale ja nie dałem sobie zamydlić oczu, bo wiem, że w koncertach nie liczą się fajerwerki i pompa (btw, czy ktoś jeszcze doznawał relacje z Openera w tvp i, przede wszystkim, Szydłowską tam?) a muzyka i skromność. Nie dałem się tej fali pozorów i wybrałem. Wybrałem jedyny słuszny festiwal tego lata - Fląder Pop Festiwal w Gdańsku. Nad samym morzem, właściwie niemal w morzu, wejście na plaże numer 58.

Gdy otwierałem oczy w sobotę rano - a było to w granicach godziny 13, nic nie zapowiadało tak pełnego wrażeń dnia. Rutynowo włączyłem komputer, sprawdziłem pocztę, koncerty... I tu zostałem porażony. Dziś Fląder Pop Festiwal! Poszedłem przemyć oczy dla pewności, wróciłem na miejsce i nic się nie zmieniło, to nie fatamorgana czy inna fantasmagoria, to prawda - cały wieczór wspaniałej muzyki za jedyne dwadzieścia cztery złote dziwięćdziesiąt groszy ulgowego na pospieszny do Trójmiasta.

Line-up wyglądał następująco: Kiev Office - nie znam, ale i tak na to nie zdąże więc nie ma problemu; Kawałek Kulki - znam, ale i tak na to nie zdąże więc bez znaczenia; WC - nie znam, nie zdąże, ale fajna nazwa; Robert Brylewski - oho, zaczyna robić się ciekawie; Apteka - jupi jupi; Jam Bee Boom - białoruska folkowa rewelacja, czy trzeba mówić więcej?; Silly Boyz In The Streetz - to akurat za późno, więc bez znaczenia, że nie znam.

Więcej zachęty mi nie potrzeba było, wsiadłem w pociąg z rozładowaną komórką, co dodatkowo urozmaiciło mi podróż i zapewniło chwilę grozy, haha. Nim się obejrzałem byłem już na miejscu, pkp i te jej superszybkie maszyny. Tutaj następuje miejsce w którym zamieniam się w liczbę mnogą, tzn spotykam spóźniony jednoosobowy komitet powitalny w osobie Martyny, kupujemy odpowiednie trunki... dobra, nie będziemy się bawić w szczegóły. Ważne, że pół godziny później, po podróży autobusem na chybił-trafił ('to chyba ten przystanek, hm.. a może następny..") docieramy do osławionego wejścia numer 58.

Piasek. Piasek, piasek, piasek. Charakteryzował on teren festiwalu. Piasek na ziemi, w powietrzu, piasek we włosach i piasek w piwie. Pierwszy był Brylewski. Chciałbym napisać o tym koncercie więcej, ale ochrona nie wpuściła nas, czy bardziej naszych toreb za barierki i przysłuchiwaliśmy się z dalszej odległości. Co ważne: zagrał Mam Dość z płyty The Users, eh nie podejrzewałem, że kiedyś będę mógł posłuchać tego na żywo; coś tam z jego licznych projektów było, później wyskoczyły na scenę jego córki i zrobiła się impreza rodzinna. Woda zachowywała się jakby też chciała posłuchać Roberta. Siedzieliśmy nad morzem, oglądając topiący się księżyc o wyglądzie żagla, wsłuchani w tę muzykę i wtedy pomyślałem: "tak... tak tworzy się historia - Fląder Pop Festiwal".
Gwoździem programu jednak tak się spodziewałem - okazała się być Apteka. Tu już dziarsko weszliśmy na teren, pod same barierki. Zabawa była przednia - tłum składający się z około ośmiu, w porywach dziesięciu osób tworzył pogo za naszymi plecami. Z przodu zapalony fan co jakiś czas krzyczał "policja i władzaaa!!!" co oznaczało sam nie wiem co - być może ten filmik jest odpowiedzią. Zespół dał ciekawy przekrój przez swój repertuar, była Menda, była nowa płyta, a co najważniejsze - zagrali Ujarane Całe Miasto, które do teraz hasa mi gdzieś w mózgu.
Rewelacyjny białoruski folk o śmiesznej nazwie słyszeliśmy już z daleka, aczkolwiek wydał się bardzo przyjemny. Po Aptece opadł jednak już kurz, zwycięzcy pogo poszli do domu, przegrani szukali zębów i okularów w piasku. Dopiliśmy piwo z dodatkiem piasku (na trawienie) i postanowiliśmy pouprawiać trochę joggingu w stronę przystanku autobusowego. Ze skutkiem co najwyżej średnim.

Tak skończył się ten dziejowy festiwal muzyczny. Nawet nie pytam sam siebie czy było warto, bo byłoby to pytanie czysto retoryczne. Fantastyczny wieczór przy muzyce najwyższej próby, który zapamiętam do końca życia. Gdy za rok będziecie mieli dylemat: Opener czy Off? Nie zastanawiajcie się: Fląder Pop Festiwal.

Ps. Niestety zapomniałem wziąć aparat, ale nic straconego! Martyna ma fotograficzną pamięć i dokładnie narysowała jak wyglądał koncert Apteki ;) Rysunek umieszczam poniżej, potwierdzam, że dokładnie tak to wyglądało. Doceńcie ten paintowy talent - polecam otworzyć go w dużej wersji.
Pss. Pozdrawiam Krzysia vel "chczesz pogadać na gg?" choć i tak tego nie przeczyta :D
Psss. Zanim napiszecie coś głupiego, spójrzcie na kategorie wpisu, bo później mi się nie będzie chciało usuwać.


Komentarze do wpisu "Fląder Pop Festiwal (26 lipca - Gdańsk)":

1 favicon martyna napisał(a):

gwoli ścisłości, ten pan co leży nie jest martwy!

28 lipca 2008, 23:47:48

2 favicon rast napisał(a):

co on robi jeśli nie jest martwy??

28 lipca 2008, 23:55:47

3 favicon martyna napisał(a):

przewrócił się, skutki dzikiego pogo:> [no wiem że tu tak nie wygląda:<]

28 lipca 2008, 23:58:53

4 favicon kamyque napisał(a):

o ja, i po co mi ten open’er był <załamka>

29 lipca 2008, 00:13:07

5 favicon prym napisał(a):

Chyba nie doceniam tego, co mam pod nosem. :p

29 lipca 2008, 00:15:01

6 favicon janek napisał(a):

no dobra ale kim jest martyna?

29 lipca 2008, 10:30:20

7 favicon jakuzz napisał(a):

boski rysunek! o festiwalu nigdy wcześniej nie słyszałam, ale brzmi dobrze. Kiev Office są w porządku, btw.

29 lipca 2008, 11:14:07

8 favicon rast napisał(a):

martyna: to tak… czerwona plama pod głową wyglądałaby efektownie

29 lipca 2008, 11:55:12

9 favicon Papaj napisał(a):

rysunek > wpis :D

06 sierpnia 2008, 12:06:59

10 favicon camp0s napisał(a):

ten koleś przy barierce mnie rozwala

09 sierpnia 2008, 10:19:07

Dodaj komentarz:

Textile włączony ( szczegółowy opis znaczników ): *strong* | **bold** | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat. | # ol | * ul