26 czerwca 2008

Wakacje, odpoczynku czas :> Muzykofilia też odsapnąć musi, tak też nawału notek przez najbliższy miesiąc - półtora się nie spodziewajcie. Być może ograniczę się tylko do relacji z miejsc, które zdołam w to lato odwiedzić. A będzie to na pewno Off Festival, na pewno koncert Sigur Rós, możliwe że Rafineria; na Openera chyba mnie nie stać albo nie mam z kim się zabrać. Era Nowe Horyzonty w tym roku wygląda już mniej ciekawie niż w tamtym. No nic, życzę Wam miłego koncertowego lata, może gdzieś tam się spotkamy - cytując samego siebie - ten najgłupszy to będę ja;)

19 czerwca 2008

Letnie, parne noce się zaczynają, z tej okazji jakaś szybka niechlujna notka. W letnie parne noce mam skłonności do słuchania Twilight Singers, więc może siedem ulubionych utworów pana Dulliego pod szyldem TS.


Czytaj dalej...

15 czerwca 2008

Jak ktoś już w komentarzach się domyślił, słabsza forma bloga to sprawka głównie Euro, a może to tylko wymówka. Właściwie to nie mam ochoty na nic, ale to nie sprawa na te 500 pikselów kwadratowych.
Ostatnio trafiłem na kilka opinii, że jestem wkurwiający. Po zjechaniu Juno i Czesława, dziś dostaniecie kolejną wspaniałą okazję do zaprzestania czytania mnie. Spytacie dlaczego. Odpowiem: bowiem dziś podzielę się z Wami moimi guilty pleasures, czyli utworami w powszechnej opinii słabymi, za które powinienem się wstydzić, a ja je jednak uwielbiam. Wchodzimy na grząski grunt, więc rozwijacie ten wpis na własną odpowiedzialność.

Czytaj dalej...

10 czerwca 2008

Chyba się starzeję i na piłce coraz mniej znam, bo z 6 pierwszych meczów Euro, trafiłem wynik tylko potyczki Portugalii z Turcją. Otwarcie turnieju już nic dobrego nie zwiastowało - Szwajcaria (mój pewny typ na wyjście z grupy, do czasu) pechowo wtopiła ze słabymi Czechami, i na dodatek straciła najlepszego snajpera - Freia, który schodząc z boiska się rozpłakał (ej no, kogoś to nie wzruszyło? :>).

Czytaj dalej...

02 czerwca 2008

Dokładnie 24 godziny temu na scenę w Poznańskich Kisielicach wchodziła Woelv, jako jedyny support dla Phila Elveruma. Siedząc metr obok niej nie mogłem się zdecydować czy podziwiać jej anielski głos, czy raczej dostać zawału na myśl o tym, że za pół godziny usłyszę na żywo swojego ulubionego artystę ever. Kanadyjka dała fantastyczny występ, czego szczerze powiedziawszy się nie spodziewałem. W nagraniu, które umieściłem poniżej zwróćcie uwagę na to, co zaczyna się dziać w 26 minucie - przepiękny utwór oparty wyłącznie na głosie Geneviéve niemal zamiata to, co robiła Bjork na Medulli :>
Czterdzieści minut minęło w okamgnieniu i do występu szykował się Phil. W końcu padły pierwsze słowa I Want Wind to Blow i tak znalazłem się w innym świecie. Już kiedyś stwierdziłem, że o muzyce Phila pisać nie umiem i teraz również nie będę próbował - czegoś takiego nie da się ująć w sztywne i nieplastyczne literki. Do tego to uczucie, że ktoś kogo podziwiam od tak długiego czasu, ktoś, kogo twórczość jest dla mnie częścią życia siedzi teraz na wyciągnięcie ręki - uczucie totalne i niemożliwe do opisania.

Koncert nagrałem, jakość jest słaba - iriver jednak bardziej służy do słuchania niż do nagrywania, pliki dla tych, którym nie przeszkadza troche szumu i buczenia, w kilku miejscach mojego sapania (?!) i komentarzy w stylu "przesuń się chamie". Ci którzy tam byli na pewno będą chcieli posłuchać tego jeszcze raz:

Woelv (rapidshare - 20mb)
Mount Eerie (rapidshare - 25mb)


"Skan" setlisty nagryzmolonej przez Phila macie obok, powiem tylko, że średnio się jej trzymał. Gdzieś czytałem, że PE lubi się spinać - nie ma większej bzdury. Mam zdjęcie, autograf, rysunek z dalszą częśćią okładki Mount Eerie, a znajomego uczył grać I Hold Nothing (tak). Zdecydowanie najlepszy i najważniejszy koncert w moim życiu. Aż boje się czytać co tu napisałem, bo pewnie to bełkot, ale ja nadal nie ogarniam tego co się wczoraj działo, sorry.

Ps. Ogromny szacunek dla Jędrzeja Michalaka, za organizację tej trasy, i w sumie spory udział w spełnieniu jednego z moich marzeń.
Pss. Pozdrawiam wszystkich, którzy tego dnia w Kisielicach byli, szczególnie dla dziewczyny, która siedziałą obok mnie i doznawała przy tych samych utworach co ja, haha.