
Duffy - Rockferry (2008). Nie wiem jak Wy, ale ja już tych śpiewających panien z UK mam dosyć. W tamtym roku promowanie Kate Nash przyjąłem ze sporym entuzjazmem (kapitalny singiel!) i sam właściwie w nim uczestniczyłem, ale teraz mówię pass. W tym roku była już Adele, która nic muzycznie sobą nie prezentuje, teraz pojawiła się Duffy, z którą pod tym względem jest trochę lepiej, ale i tak nie wystarczająco, żebym nie rzucił Rockferry pod łóżko po 3 przesłuchaniach. Dodatkowa przewaga Duffy to jej śliczna buźka, którą świeci z okładki debiutanckiego krążka.
Produkcją płyty zajeli się Bernard Butler z Suede i Jimmy Hogarth, dla mnie anonimowy. Cudów nie zdziałali, udało im się pod Walijkę podłożyć przeciętny retro-popowy klimat, balladowy, Amy wyśpiewała co swoje i tyle. Mi się nie podoba i brit-girls-wave mówię nie.

Unkle - Never, Never, Land (2003). Jednak sprawdziłem tego Hogartha od Duffy, i okazało się, że gość maczał palce w Never, Never, Land Unkle, tym samym przypomniałem sobie tę znakomitą pozycję. Należe do nielicznego grona osób, które właśnie ten album przekładają nad Psyence Fiction nagrane jeszcze z Shadowem. Debiut ma dwie przepotężne karty przetargowe - Rabbits in Your Headlights i Lonely Soul, lecz Never Land wydaje mi się równiejszy i ciekawszy całościowo. Na trackliście plejada gwiazd - m.in. Jarvis Cocker, Brian Eno i Ian Brown, w środku kapitalny, dziki, trochę psychiatryczny (lol?) klimat. Niezapomniane intro (gdybym robił ranking najbardziej specyficznych początków płyt, to ten miałby murowane pierwsze miejsce) i Reign. Czy coś trzeba dodawać?

Kayo Dot - Choirs of the Eye (2003). Follow-up Maudlin of the Well rozwiązanego w 2003 roku. Jako, że raczej wolę powstrzymywać się od recenzowania ciężkiej muzyki, powiem tylko, że jest to najlepszy album w tym klimacie jaki słyszałem od bardzo, bardzo dawna. Całkowity mus.


Komentarze do wpisu "Szorty #4: Duffy; Unkle; Kayo Dot":
1
zjem ci chleb napisał(a):
mnie tam ciężko stwierdzić, który unkle lepszy.
ale klip do „rabbit in your headlights” to jeden z najlepszych klipów ever.
23 maja 2008, 10:01:39
2
Karmazyn napisał(a):
Jeżeli chodzi o Unkle to się z tobą zgadzam w 100 procentach. To mój ulubiony „wujek”. eye for an eye i in a state to ślicznoty poruszające do szpiku kości. a dalej jeszcze piękniej. Głos Browna niszczy najmniejszą cząsteczkę obojętności. no i oczywiście utwór z 3d na wokalu. co do Duffy to ma słodkiego dziuba i z rozkoszą bym się z nią „powygłupiał” w jakimś hotelowym pokoju. a Kayo dot właśnie sprawdzam.
23 maja 2008, 10:04:00
3
gamiks napisał(a):
„ale klip do „rabbit in your headlights” to jeden z najlepszych klipów ever.”
proste, aksjomat
23 maja 2008, 12:16:22
4
Clou napisał(a):
A teledysk „Be there”? Mój ulubiony Unkle.
30 maja 2008, 22:30:09
Dodaj komentarz: