
Od razu mówię, że jeśli tytuł notki wywołał u Ciebie ponadprzeciętne zdziwienie, ironiczny uśmieszek, ewentualnie uważasz, że The Beatles grali rock (bo w końcu nie mógłbyś słuchać popu, ugh), to nie czytaj tego i idź posłuchaj Toola.
Jakoś z początkiem lat dziewięćdziesiątych, czyli dla mnie praktycznie od zawsze, gdy do Polski zaczął napływać rock i grunge, a plastikowe dźwięki popadły w niełaskę, Papa Dance zostało uznane przez ogół jako synonim tandety i obciachu. Swoje trzy grosze dodało również rodzące się zjawisko disco-polo, które sprawiło, że w świadomości ludzi każda muzyka mająca w sobie klawisze i wysokie wokale = disco polo. Kilka lat temu epoka '80 zaczęła przeżywać renesans, lumpeksy napełniły się indie-dziewczętami, i w końcu muzyka poszła tym tropem. Reaktywacja Papa Dance w 2005 roku dokończyła już tylko dzieła zniszczenia. Płyta żart/pomyłka 1 000 000 fanek nie mogło się mylić!, do tego występy w programach pokroju "Europa da się lubić", i próby zaistnienia w obecnym show-biznesie tylko pogłębiło znak równości między PD a tandetą. Ale dlaczego nikt do cholery nie wspomni, że to coś, co funkconuje teraz w tv ma w sobie 0% (słownie: nic, ani jednej osoby) pierwszego składu? Został Stasiak z drugiego składu otoczony anonimami.
Prawda jest inna dziewczyny i chłopcy. Dwie pierwsze płyty tego zespołu to miód na uszy, zawartość cukru w cukrze. Pop, jaki ten kraj nigdy wcześniej i później już nie słyszał. Ilość melodii, które kładą na ziemie kolejne lata polskiej muzyki rozrywkowej jest przytłaczająca. Jedynym dylematem jaki tu mamy: debiut czy Poniżej Krytyki? Self-titled nagrany z Grzegorzem Wawrzyszakiem na wokalu chyba minimalnie przegrywa, ostatnie Te Głupie Strachy nie dosięgają do poziomu całej płytki (chociaż zawiera wg mnie najlepszy utwór przez nich nagrany - Kanał X-O-2).
Za to druga odsłona, już z charakterystycznym (i wtedy bardzo młodym) Pawłem Stasiakiem to od początku do samego końca czyste złoto zawarte w melodiach, wokalach emanujących zabawną, lecz przekapitalną infantylnością, lekkością, naiwnością i syntetycznością. Dziesięć piosenek, każda po brzegi wypełniona chwytliwymi motywami, mostkami. Obok tego nie można przejść obojętnie. Klasyczne Maxi-Singiel czy Naj Story, które prawie każdy zna, wybiły się na swoją pozycje chyba przypadkiem, bo równie dobrze ten status mogłby uzyskać KAŻDY kawałek z tej płytki.
Historia z Talii Kart udowadnia też, że do tego dynamizmu można też dodać element ckliwości (i świetnego tekstu, ale co tam, w to pewnie już nie uwierzycie) i po prostu może wzruszać: "Na śniadanie mała kawa / Duże łzy / Zaraz potem w gardle coś ściskało / Ja myślałem jak bez ciebie będę żył / Ty, że jeszcze minut pięć zostało". Aj, no serio, bierze to za gardło ostro. Tak samo jest z zamykającym utworem dedykowanym Annie Jantar, Oceanem Wspomnień. Tutaj za to jest perełka w postaci wersu "Szary wiruje pył / Tylko on mnie nie opuszcza", tak zaśpiewanego przez Stasiaka, że świdruje mi w głowie non-stop od trzech dni. M A S A K R A. Ot co.
Nie ma tutaj ani minuty wypełniacza. Jeśli mogę traktować siebie jako kogoś, kto przyjmuje na siebie rzadkie pozytywy i liczne negatywy schedy po PRLu, to dwie pierwsze płyty Papa Dance są chyba najlepszą z tego rzeczą.
Dlaczego to piszę? Dwa tygodnie temu ruszyła reedycja obu tych albumów, i można je kupić za śmieszne pieniądze. Obowiązkowo.


Komentarze do wpisu "Papa Dance - Papa Dance / Poniżej Krytyki":
1
Ciastko napisał(a):
Zadziwiła mnie ta notka, bardzo. Jest kolejnym dowodem, że zespoły grajace teraz gniot mogły kiedyś być dobre.
05 kwietnia 2008, 14:58:23
2
Papaj napisał(a):
np. takie Kombi kiedyś było znośne ;)
05 kwietnia 2008, 15:29:05
3
qq napisał(a):
mnie i wczesne i pozne papa dance kojarzy sie z masakryczna tandeta. przykro mi, ale jak dla mnie zal.
05 kwietnia 2008, 19:25:19
4
och napisał(a):
Wstyd nie-wstyd (?) się przyznać ale jedyny utwór Papa Dance jaki kojarzę to coś o oli z chórkami robiącymi o-la-la-la-la.
Zadziwiająco nietandetna ta okładka.
05 kwietnia 2008, 20:47:52
5
andy warhol napisał(a):
„lumpeksy napełniły się indie-dziewczętami” indie-dzięwczęta poubierane w lumpeksach są bardzo bardzo imo ;]
05 kwietnia 2008, 21:56:19
6
Papaj napisał(a):
imo imo są fajne, szczególnie lumpeksowe fanki sufjana i belle and sebastian.
05 kwietnia 2008, 21:57:22
7
gamiks napisał(a):
lumpeksiarskie indie dziewczęta były fajne do czasu, teraz jak widze 50 takich dziennie, przy czym 90% slucha Arctic Monkeys, i w tym zamyka sie ich ‘bycie indie’, to mi sie niedobrze robi
okładka prześwietna
05 kwietnia 2008, 23:55:51
8
emeliks napisał(a):
no co ty???
05 kwietnia 2008, 23:59:29
9
Papaj napisał(a):
w końcu to indie pop ;x
06 kwietnia 2008, 00:03:11
10
andy warhol napisał(a):
gamiks-doooookładnie, ale zdarzają się też takie które i ubrane jakoś i słuchają czegoś przyzwoitego i fajne są w dodatku. rzadko się zdarzają niestety.
[ale zreszta co to za różnica-i tak umrę w samotności bo dziewczyna inteligentniejsza ode mnie ze mną nie będzie chciała być, a z głupszymi długo nie jestem w stanie wytrzymać.]
06 kwietnia 2008, 00:15:19
11
Papaj napisał(a):
rozmawiaj z paprotkami do czasu aż będziesz na równi ze swoją wybranką, to pomaga ;p.
06 kwietnia 2008, 00:17:32
12
andy warhol napisał(a):
próbowałem już różnych sposobów, ale po tym jak w rocznice stanu wojennego powiedziała mi ‘nie wiedziałam ze coś takiego było w polsce’ (panienka lat 17…), no to sorry ale kurwa nie zdzierżyłem i stwierdziłem że chyba wole umrzeć w samotności…
06 kwietnia 2008, 00:24:59
13
Papaj napisał(a):
ja tam trafiłem swojego czasu na fajną indie która słuchała dobrej muzyki, czytała dobrych poetów i dobre książki i była inteligentna, ale hm, jakoś się posypało po jakimś czasie. Ale przynajmniej wiem, że da się znaleźć ;p
06 kwietnia 2008, 00:27:57
14
opluty napisał(a):
andy: http://www.daily.art.pl/index.php?d=2007-01-19
06 kwietnia 2008, 00:30:04
15
andy warhol napisał(a):
kultowe daily wieczną inspiracją :P
06 kwietnia 2008, 00:33:15
16
gamiks napisał(a):
[ale zreszta co to za różnica-i tak umrę w samotności bo dziewczyna inteligentniejsza ode mnie ze mną nie będzie chciała być, a z głupszymi długo nie jestem w stanie wytrzymać.]
mam dziwne wrażenie, że to moje słowa
06 kwietnia 2008, 01:02:46
17
opluty napisał(a):
pamietaj, ze sa czasem sie zdarzaja te jasniejsze momenty np czarne oliwki, wino sophia riesling
06 kwietnia 2008, 01:55:55
18
andy warhol napisał(a):
może i twoje, nie wiem, ważne że adekwatne do sytuacji.
06 kwietnia 2008, 12:32:53
19
camp0s napisał(a):
marudzicie z tą samotnością
06 kwietnia 2008, 13:13:49
20
meyde napisał(a):
imo płyta bardzo wyidealizowana przez niektóre środowiska. Nic specjalnego.
Ale „Naj story” łamie krzyże, to fakt.
06 kwietnia 2008, 13:43:03
21
marr napisał(a):
http://youtube.com/watch?v=NJBaCBwvaFM
muzyka najważniejsza wiadomo, ale ich ruchy sceniczne+fryzury+garnitury+śledziokrawaty (teraz szczyt w byciu indie więc już bez szyderstw, że tandetni są)=naj polskie wideo ;)
06 kwietnia 2008, 17:54:10
22
neunziger napisał(a):
no i mamy też reckę na porcysie
06 kwietnia 2008, 19:28:12
23
Papaj napisał(a):
ta, Bóg przemówił.
06 kwietnia 2008, 19:31:12
24
Camel napisał(a):
żebyś wiedział..
07 kwietnia 2008, 01:03:38
25
Papaj napisał(a):
posłuchałem, oceniłem, jaram się bardzo, świetna płyta.
14 kwietnia 2008, 22:53:26
26
PF napisał(a):
Kapitalna płytka i super, że wreszcie jest na CD.To jest lepsze niż te wszystkie blogi tokio hotele i dżastiny tamberlejke i brykniejace spirsy razem wzięte.Powaga.Ocean wspomnień to jest genialny kawałek.
19 kwietnia 2008, 17:04:42
27
aga1973 napisał(a):
jeteście bandom platfusuw bez gustu i słuchu słoń nie coś większego wam na ucho depło
16 lipca 2008, 13:01:12
28
Izabela napisał(a):
Ludzie, jak można tak skaleczyć polszczyznę?
Skąd to „nie mogło”?
Do czego niby?! Powinno być albo:„nie mógł” (gdy: milion fanek), albo: „nie mogły” (gdy: miliony)!!!
15 września 2008, 00:23:52
Dodaj komentarz: