
W końcu stało się to, na co wielu, przez wiele lat czekało, oczekując przy tym wiele (tak, byłem w tej grupie) - rodzina Waglewskich wydała wspólną płytę. Najstarszy z Wagli na stare lata odkrył w sobie jakieś duże złoża ambicji: rok temu Koledzy z Maleńczukiem, pod koniec '07 wiersze Twardowskiego z VooVoo, a teraz Męska Muzyka z synami, choć wydanie tej płyty od dawna było tylko kwestią czasu.
Jedno jest pewne: jest ona zdecydowanie najlepsza z wymienionych wcześniej produkcji. Jest klimatyczna, mocno eklektyczna, trochę do picia, trochę do samotnego smęcenia. Kawał dobrej roboty odwalił Emade, który ożywił znacznie bluesowe granie ojca, które po tych czarach miejscami zamienia się w energiczne country.
Największym plusem albumu są jednak miejsca, gdzie wyraźnie widać wpływ Fisza (który notabene udowadnia, że potrafi *śpiewać*) - Majty, Sport, Badminton. Najlepiej wypadło chyba jednak Zimno, które jest chyba najbardziej wspólnym i wycentrowanym utworem wszystkich panów - produkcyjne smaczki Emadego, zwrotki Fisza, i świetny refren śpiewany wraz z WW.
Chwalę synów, a ojciec przecież też ma tu swoje jasne punkty: tytułowy kawałek mocno chwytliwy, spodobał mi się już gdy pierwszy raz usłyszałem w radio. Melancholijne Chwilę Będzie Ciszej daję radę, no i zamykające Chromolę - naprawdę fajny utwór z przymrużeniem oka. Przypomina mi, jak kiedyś oglądając tv, lektor soczyste 'fuck you' lecące z ust aktorki (boskiej Scarlett chyba) przetłumaczył jako "chromolę cię". Inna aktorka odpowiedziała 'fuck you too": 'ja ciebie też chromolę'.
Największy zarzut jaki mogę wytoczyć przeciw temu albumowi - mało w nim sprawiedliwości. Waglewski Senior przydzielił dla siebie zbyt dużo miejsca, i na przykład takie Dwa Po Dwa i Niebo Bez Dziur przynudza ostro. Gdyby album był równiej podzielony byłoby znacznie lepiej.
Teksty to jeden z mocniejszych punktów Męskiej Muzyki, ale to chyba nikogo nie dziwi - od zawsze Fisza, jak i WW uważałem za świetnych tekściarzy. Krążą wokół spraw oczywistych patrząc na tytuł: kobiety, auta, kobiety, miasto, sport, kobiety.
Obawiano się, że będzie to granie na siłę, dla samej idei, i żeby mieć to po prostu za sobą - nie jest tak, i nie rozumiem takich argumentów przeciw. W studiu spotkało się trzech niezależnych artystów, z przewodnictwem najstarszego, i nagrało dobry album.
Dobra to płyta, uniwersalna, niewiele wymagająca: po prostu miłe, bezstresowe słuchanie. Więcej w nim VooVoo niż Tworzywa Sztucznego, co przed przesłuchaniem zbyłbym kręceniem nosem, ale jednak dobrze to wyszło. Z resztą, takie trio nie mogło nagrać niczego złego.


Komentarze do wpisu "Waglewski Fisz Emade - Męska muzyka":
1
Lucf napisał(a):
„Największy zarzut jaki mogę wytoczyć przeciw temu albumowi – mało w nim demokracji. Waglewski Senior przydzielił dla siebie zbyt dużo miejsca, i na przykład takie Dwa Po Dwa i Niebo Bez Dziur przynudza ostro. Gdyby album był bardziej sprawiedliwie podzielony byłoby znacznie lepiej.”
-nie wdając się w polemikę nad samą płytą: co tu ma demokracja do rzeczy? W demokracji większość ma rację, kto powiedzial, że gdyby każdy z tych TRZECH panów mial PO RÓWNO-SPRAWIEDLIWIE, to by wtedy było demokratycznie? :| Jakieś dziwne rozumowanie. :)
Pozdrawiam!
26 marca 2008, 16:07:47
2
qwe napisał(a):
Fakt, płyta niezła, ale tak bardzo wyczuwa się w niej inspirację Tomem Waitsem, że aż boli.
26 marca 2008, 18:31:47
3
Mrssm napisał(a):
Płyta niezła, osobiscie mi sie podoba.
Fajne teksty i ogolnie Waglewscy nagrali dobry album :)
26 marca 2008, 19:51:12
4
nitka napisał(a):
fajnie, że wróciłeś :) album rzeczywiście dobry, do ww kawałków dopisałabym „cos się odjęło”, moim zdaniem muzycznie jeden z mocniejszych momentów. Tom Waits jest dużo bardziej mroczny, czy ta inspiracja jest aż tak bolesna:) to bym się zastanawiała. pozdrawiam
26 marca 2008, 23:04:00
5
K. napisał(a):
Kawał dobrej roboty to Emade odwala na koncertach. Widziałem dwa, oba niesamowite. Płyta jest dobra, ale występy na żywo przewyższają ją o klasę.
27 marca 2008, 10:38:41
6
och napisał(a):
Album dobry, miejscami gdzie młodzież przejmuje stery-świetny. Chociaż w takim ‘Chromolę’ na przykład (którego zresztą nie da się nie polubić od pierwszego przesłuchania) stary Waglewski pokazuje klasę. Z przynudzaniem w ‘Niebie bez dziur’ się zgadzam, ale ‘Dwa po dwa’ całkiem przyjemne jest. Majty, Badminton i Sport prześwietne po prostu są.
27 marca 2008, 22:03:16
7
eleeka napisał(a):
Oj wreszcie wracasz :) Tęskniłam. Podejrzewam, że nie zauważyłabym tego albumu gdyby nie Ty. Dziękuję.
‘Majty’ uśmiechliwe są.
29 marca 2008, 14:49:08
Dodaj komentarz: