25 marca 2008

Wcale nie kocham Marka Lanegana, a na jego wyczyny w QOTSA jestem nieczuły i obojętny. A Stich In Time, gdzie ostatnio startły się głosy Grega Dulliego i wyżej wymienionego, na pewno nie jest moją ulubioną produkcją Twilight Singers. Gdy w styczniu usłyszałem dwa kawałki zapowiadającę ich wspólną długogrającą płytę, byłem zawiedziony. The Stations i Idle Hands nie są najwyższych lotów, a przede wszystkim nie są utrzymane w tej stylistyce, w której Dulliego mógłbym słuchać zawsze. Langan jest dla Grega jak złe towarzystwo dla przeciętnego nastolatka. Sprowadza go w złą, dawno porzuconą drogę, pełną gitarowych zgrzytów i metalicznych wokali. Nie, nieee... oddaj nam Dulliego, tego z debiutu TS, tego uwodziciela, mr ever lover...

Bo po co mu taki Lanegan. Zabiera czas na płycie, który spokojnie mógłby zapełnić Greg. Przecież on jest maszyną do robienia dobrych płyt, i bez tych gitar poradziłby sobie świetnie, prawda? No dobra, stało się i się nie odstanie. Mamy Saturnalie.

Album otwiera wspomniane wcześniej The Stations, i w tej materii nic się nie zmieniło - nadal nie robi wrażenia. Takie gitarzenie bez zbytniego natchnienia, utwór bez duszy, tak jak wiele innych na płycie. Może sprawiać mylne wrażenie, że dalej będzie tylko gorzej. Mylne, bo dalej czeka niespodzianka - God's Children. Ciekawy utwór, ukazujący swoje wdzięki dopiero gdzieś na wysokości dwóch i pół minuty - przy wkroczeniu duetu śpiewającego wspólnie refren.
All Misery/Flowers, tak jak np. Idle Hands to już pokazanie światu, jacy z nas to niegrzeczni i hardrockowi faceci. Zdecydowanie nie moje klimaty. Nad The Body widać trzymał pieczę tylko Dulli, bo piosenka jakby żywcem wyjeta z którejś płyty Twilight Singers.

Czas na tej płycie tak powoli płynie, raz to przynosząc nam średnie, a raz słabe utwory. Wszystko do czasu, konkretniej do czasu natknięcia się przez odtwarzacz na Each to Each. Najlepszy utwór na płycie, moment gdzie kolaboracja Dulli/Lanegan zdecydowanie najbardziej mi się podoba. Świetna melodia i współgrające głosy obu panów. Szkoda, że nie starczyło siły na więcej takich kawałków.

Podsumowując. Nie jest to słaba płyta, jeśli miałbym stwarzać pozory obiektywności. Jednak zdecydowanie nie dla mnie, człowieka zakochanego bezgranicznie w Twilight as Played. Nie ma się co oszukiwać - te czasy już raczej nie wrócą, Greg Dulli jakby powoli tracił dar czarowania. Not enough mana?

Komentarze do wpisu "The Gutter Twins - Saturnalia":

1 favicon meyde napisał(a):

„Langan jest dla Grega jak”

brak jednej literki

25 marca 2008, 16:24:47

2 favicon dżordż napisał(a):

O, pierwsza recenzja, jaka zgadza się z moją opinią o tej płycie.

pozdro

25 marca 2008, 19:19:50

3 favicon hip napisał(a):

cieszę się że akurat tę płytę wybrałeś jako pierwszą po powrocie. i w sumie niestety się zgadzam.. nie pokochałam tej płyty, greg w TS, szczególnie tych pierwszych płytach to to co mnie czaruje niezmienne, afghanów też uwielbiam, choć nie całych, a po tej płycie spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. no zawiódł mnie trochę. langan, nie langan, ale przed maturą mógł mi zrobić ładniejszy prezent;/

25 marca 2008, 20:24:45

4 favicon plask napisał(a):

Kurdęs – słucham Saturnaliów od paru (-nastu?) dni i muszę powiedzieć, że niezależnie od tego jak bardzo staram się polubić tę płytę, nie udaje mi się to. Zrobiłem nawet test – zaprzągłem mojego empetrzyplejera, żeby mi tę płytę odtwarzał w autobusie… i wyłączyłem po trzecim kawałku. Niestety – ziew. Spodziewałem się raczej czegoś w rodzaju openera „A Stitch in Time” (mruczący Lanegan ma moc), a dostałem popłuczyny po ostatnim LP Twilight Singers… Pity.

Zamiast recenzji u siebie chyba po prostu dam linka do twojego tekstu.

25 marca 2008, 23:00:46

5 favicon koncertowy napisał(a):

ja tez zachwycony nie jestem, ale az tak surowo na to nie patrze. Mnie najbardziej podchodzą też te bardziej Twilightowe kompozycje, jak np. Seven Stories Underground czy Front Street.
Tak czy inaczej na berlinski gig jade. Przesadzilo dwukrotne spotkanie w swieta z zapisem koncertu TS z Proximy 2006. Na zywca ich duet to jest cos wyjatkowego, szczegolnie gdy nie tylko sie ich slucha, ale rowniez patrzy na te 2 rozne sceniczne osobowosci. Mozna byc tez pewnym, ze beda grali nie tylko kawalki z Saturnalia.

25 marca 2008, 23:33:06

Dodaj komentarz:

Textile włączony ( szczegółowy opis znaczników ): *strong* | **bold** | _em_ | __italic__ | "link":http:// | bq. cytat. | # ol | * ul