
The most passionate, beautiful, emotional album; her voice emanates all the sadness that fills her world. I would cry if i was gay.
Jest kilka powodów dla których zamiast recenzować kolejne marne British Sea Power czy inne indie-obojniactwo, napiszę o ponad 40 letnim i w dodatku polskim albumie. Pierwsze - bo to rzecz wybitna; dwa - bo to rzecz wybitnie nieznana w kręgach moich czytelników podejrzewam - przykładowo - wśród moich 25 znajomych na RYMie, żaden nie ma w katalogu tego wydawnictwa. W końcu trzy - chodzi mi drugi dzień po głowie bez_przerwy.
Lata sześćdziesiąte w polskiej muzyce to raj dla ówczesnych w miarę ogarniętych artystów. Słuchaczom rozwijającej się muzyki popularnej ZSRR przysłoniła firankę na zachód, co w to graj naszym muzykom - możliwość kopiowania, czerpania całymi łapskami z zachodnich wzorców była nieograniczona. Pośród tych rodzimych coverbandów jednak odnaleźć można było coś więcej, jednostki wybitne. Od razu na myśl przychodzi Niemen, ale to nie wszystko. Dzisiaj moją walentynką jest Ewa Demarczyk.
Pod tytułem 'Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego' niespodziewanie znajdują się piosenki skomponowane przez Zygmunta Koniecznego, z tekstami poetów polskich. Demarczyk interpretuje między innymi wiersze Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Tuwima, Błoka, Szmidta. Od dynamicznych, rwanych Karuzeli z Madonnami (oddane uczucie jazdy na karuzeli - a to Lenny Valentino za takie coś nazwano geniuszami) po nostalgiczne Pocałunki, w których melancholię można nożem kroić. Czymś absolutnie genialnym jest wykonanie Wierszy Wojennych, na który składa się kilka wierszy Baczyńskiego. Za podkład służy marsz grany przez orkiestrę na wzór wojskowego, czym Demarczyk się nie przejmuje - ona ma swoją linie melodyczną, orkiestra swoją. Przeskoki nasilenia jej głosu, tempa, wszystko robi wielkie wrażenie.
Na muzyce i śpiewie tu się nie kończy. Całkowite mistrzostwo i potęgę tej postaci zobaczyć można dopiero na nagraniach archiwalnych jej recitali, gdy dzwiękowi towarzyszą efekty wizualne. Ekspresja sceniczna, natężenie emocji, wybuchy w jej oczach i głosie - to wszystko jest niesamowite. Sprawdzcie chociażby to. Czy ktoś inny umie przez sześcio minutową piosenkę nie mrugnąć ani razu powieką? To jest coś więcej niż interpretacja poezji, Demarczyk w pewnych chwilach sama wyrywa się z tego pojęcia, zdaje się zamieniać z przekaźnika słów w samo słowo, sama staję się poezją, jest jej intergralną częścią.
Okazuje się że Polska miała swoją Edith Piaf. Tutaj link do płyty, co byście się za bardzo nie męczyli. Miłego.


Komentarze do wpisu "Ewa Demarczyk - Piosenki Zygmunta Koniecznego":
1
Bastian16 napisał(a):
mam tę płytę już dobrych kilka lat i muszę przyznać, że jest świetna.
15 lutego 2008, 16:08:01
2
mkt napisał(a):
kolejna polska artystka bardziej znana „młodym” za granicą niż w naszym kraju – przeżyłem ciężki szok gdy wyglądający jak trzy ćwierci prawdziwego szatana wokalista SLEEPYTIME GORILLA MUSEUM ze sceny na polskim koncercie opowiadał właśnie o tej płycie i piosence „taki pejzaż” ;-) Niesamowity album.
15 lutego 2008, 17:38:01
3
gork napisał(a):
@mkt
Sleepytime Gorilla Museum razem z Faun Fables coverowali nawet Karuzelę z Madonnami, jest gdzieś na youtube.
Świetna płyta!
15 lutego 2008, 19:30:09
4
Ciastko napisał(a):
Dzięki Wielkie
15 lutego 2008, 19:47:07
5
gjon napisał(a):
ego-chamówa, bo muszę Wam to powiedzieć: zaprawdę powiadam Wam, MUSICIE posłuchać najnowszego The Helio Sequence i równie świeżego solowego Philippe Cohen Solala (z Gotan Project). to pierwsze umacnia wiarę w istnienie etykietki „indie rock”, a to drugie to country – ale jakie country. kiedyś tarmosiłem się tam z kimś na słowa i popisówy i puściłem tekst, że słucham disco-polo, a nawet country i sie tego nie wstydzę, bo i tam jest muzyka warta poznania. oto dowód na to drugie.
a do Demarczyk głupiego komenta wczoraj wypłodziłem, ale coś nie wypłynął. zarechotałem tylko, że w klipie, który zalinkowałeś to jaśnie wielmożna raczej ma oczy na powiekach namalowane, bo nie wiem jakiego opętania muza by trzeba, by tyle wytrzymać bez ich zamykania ;)
16 lutego 2008, 22:37:19
6
wuszu napisał(a):
więcej takich albumów jak masz. deszcze baczyńskiego… cudo.
17 lutego 2008, 13:34:00
Dodaj komentarz: