
Czuję się trochę odpowiedzialny za to rozsianie świadomości istnienia takiego zespołu jak The Teenagers, tak też, gdy wydali już debiutacki krążek, wypadałoby napisać jak im to poszło. Tak jak pół roku temu pod moim wpisem, tak i teraz w całym internecie nawiązała się niezła polemika między zwolennikami i przeciwnikami zespołu.
Tak, ich utwory nadal kręcą się wokół seksu, zabawy, muzyki, seksu i seksu. No i? Próbuje się z tego robić zarzut, a pasuje na niego jak pięść do oka. Wystarczy wyluzować zwieracze, odejść na chwilę od komputera, przestać brać muzykę poważniej niż trzeba, i da się to polubić. Plastikowe dźwięki a'la Kraftwerk robiący ścieżkę dźwiękową do pornusa nadal na tapecie. Homecoming to jeden z singli minionego przed chwilą roku, Scarlett Johannson dużo od niego nie odbiega, wystarczy posłuchać bez głupich uprzedzeń. Niestety potencjał tych upośledzonych przebojów zamyka się w liczbie 4, w tym trójka z nich jest już nam znana od dawna. Do wymienionych tytułów można dodać Sunset Beach i Feeling Better. Świetny, skromny oryginał Fuck Nicole został nagrany od nowa, dodali do niego jakieś upiększacze i plastikowe gitary, co zepsuło cały utwór.
W roku 1982 zespół zwany Violent Femmes nagrał debiut o takim samym tytule, płyta została nieźle przyjęta i do teraz jest uznawana za jednego z klasyków post-punka. Zawierał on kapitalny utwór Add it Up, mówiący mniej-więcej o tym, że podmiot liryczny chętnie by zerżnął jakąś niewiaste. The Teenagers = Add it Up + 26 lat.
Chciałbym napisać, że polecam Reality Check, ale niestety - nowe utwory nie dają rady po prostu. Szacun jednak jest, myspace'owa zawartość ich profilu w postaci czterech utworów pół lata mnie nakręcała. Gdyby nagrali całą płytę w tę deseń byłaby słodycz, a tak tylko muszę ich bronić przed zmasowanym atakiem.


Komentarze do wpisu "The Teenagers - Reality Check":
1
zjem ci chleb napisał(a):
„Plastikowe dźwięki a’la Kraftwerk robiący ścieżkę dźwiękową do pornusa nadal na tapecie”
nie rozumiem :)
27 stycznia 2008, 22:08:04
2
marr napisał(a):
[^ czytanie ze zrozumieniem się kłania]
szkoda trochę bo teksty ‘i fucked my american count’ i ‘she was more than fuckable’ kultowymi się stały…
no ale okładka jest fajna, nie powiem ;)
28 stycznia 2008, 13:50:14
3
zjem ci chleb napisał(a):
ok, przeczytałem poprzedni post dot. teenagers i już wiem.
mówią o sobie „brzmimy jak Kraftwerk robiący ścieżkę dźwiękową do porno filmów”? chcieliby.rozumem nie grzeszą.
28 stycznia 2008, 17:31:52
4
lechu napisał(a):
Bardzo fajna płyta.Polecam.
03 lutego 2008, 20:53:57
5
N. napisał(a):
Tak, jakby to był jedyny album, który kręci się wokół seksu…
A „Homecoming” jest genialne, kocham tam właśnie ten tekst, jej naiwną miłostkę i jego zwyczajne pożądanie. Ach, słuchać tego mogę i słuchać.
10 marca 2008, 21:41:12
6
gigii napisał(a):
projekt The Teenagers tworza faceci po 30stce. Jest w tym żart i przewrotnosc. Tak jak zartem sa teksty i ta cala otoczka. Facet, nie skumales. Plyta brzmi swietnie, kultowa rzecz.
10 kwietnia 2008, 19:14:30
7
heroina_ napisał(a):
okładka przypomina jedną z my chem ;/
19 kwietnia 2008, 20:27:18
8
. napisał(a):
Starlett, nie Scarlett.
24 czerwca 2008, 23:48:46
Dodaj komentarz: