
Noi Albinoi
Islandia - kraj śniegiem i miodem płynący, niemal raj na ziemi, piękny, górzysty, mroźny. Cel i marzenie wielu ludzi. Film brutalnie porzuca tę idealizacje, i daje nam obraz widziany oczami młodego, zbuntowanego Islandyczka, dla którego rodzinne miasto staje się więzieniem. Ograniczony przez klimat, góry, czuje się jak w klatce, do tego nieustanny brak słońca i ciągłe przygnębienie. Obraz ten otwiera oczy, i uświadamia, że ten malutki kraj to nie tylko to, co widzimy na zdjęciach.
Typowy dla skandynawskiego kina klimat ciszy, przestrzeni i powolności, brak wyraźnego kręgosłupa fabularnego. Dosłowne 'toczenie' się akcji jednych zachwyca, innych nudzi, jak zawsze. Kilka kapitalnych, dziwacznych scen, np. gdy Noi wylewa na babcię i ojca wielki gar krwi. Polecam.

Zakochani widzą słonie
O ile dobrze pamiętam, ta produkcja podczas polskiej premiery była dość mocno promowana. Pomijając już polski tytuł, który jest klasycznym przykładem dla ponurego żartu pod tytułem "polscy tłumacze i ich nieograniczona kreatywność" (oryginał dosłownie przetłumaczony: Dorośli Ludzie), to średnio jest co promować.
Film, prawda, sympatyczny, lekki i czasem nawet zabawny, ale niestety chyba sam reżyser (ten sam co od Noi Albinoi!) nie wiedział gdzie tę fabułę poprowadzić, co w efekcie daje jakieś miotanie się na różne strony, w połowie filmu wprowadzanie nowych bohaterów, którzy nie mają żadnego wpływu na historię i takie tam. Mimo wszystko niecierpliwie czekam na trzeci film Kariego - The Good Heart, który premierę będzie miał w tym roku, a zagra w nim... Tom Waits. Yeah.

Kłopotliwy Człowiek
Kolejny film z Islandii/Norwegii, aktualnie w Polskich kinach. Hie hie, ostatnio zobaczyłem, że puszczają go w moim mieście, co dla mnie jest zjawiskiem prześmiesznym. Nie dość, że typowy dramat, jakim jest Brysomme Mannen, reklamuje się jako komedię (!) i horror, to obejrzy go pewnie trójka ludzi, przypadkowo.
Przerażająca wizja miasta, które dla jednych jest rajem, a dla innych piekłem. Miasto, w którym wszystko przychodzi bez wysiłku, praca, mieszkanie, a zaciągnąć do łóżka można praktycznie każdą kobietę. Za tą sielanką kryje się jednak wyplute z emocji, konsupcyjne społeczeństwo, które jest całkowicie bierne, i w którym najważniejszym tematem rozmów jest architektura wnętrz. To taka trochę inna wizja orwellowskiego 1984, ale dla mnie jeszcze bardziej przerażająca. Właśnie tego się boję - że po śmierci będzie coś więcej, i to więcej nie będzie wcale lepsze od tego, co mamy tutaj. I stamtąd już nie będzie ucieczki, tak jak w filmie nie ma ucieczki z anonimowego miasta.

Reprise
Także aktualnie w kinach. Opowiada o dwójce przyjaciół - Philipie i Eriku, przekraczających próg dorosłośći a także początki swoich literackich karier. Historia o młodości, przyjaźni, miłości i pasji, czyli w sumie wychodziłoby na to, że o niczym. Jednak *coś* jest, co przyciąga nas do losów tej dwójki. Dodatkowym atutem filmu jest klimat, który wyznacza m.in. muzyka Joy Division i New Order, do tego Erik chodzi w koszulce The Smiths, i czyta Nietzschego; swój chłop chciałoby się powiedzieć. Kilka zabawnych dialogów, no i piękna Viktoria Winge, wszystko to sprawia, że film warty polecenia.

Komentarze do wpisu "filmowo: kino skandynawskie":
1
nietzsche napisał(a):
szczera rada. trzymaj się pisania o muzyce, na filmach to Ty się nie znasz. skręcało mnie, szczególnie przy opisie reprise i słoni, takie dyrdymały można pisać, ale najwyżej średnio rozgarniętemu koledze na gadu. „kilka zabawnych dialogów, no i piękna viktoria winge, wszystko to sprawia, że film warty polecenia.” how poor is that?
18 stycznia 2008, 18:02:51
2
kamil napisał(a):
piszę o czym mam ochotę i raczej tak pozostanie, już mi się nie chce oglądać na opinie innych, bo za dużo nerwów mnie to kosztuje. ale dzięki za radę
18 stycznia 2008, 18:04:07
3
Bastian16 napisał(a):
drugi oglądałem kilka chwil. potem wyłączyłem
a pierwszy już od dłuższego czasu chcę obejrzeć
18 stycznia 2008, 20:14:57
4
Cici napisał(a):
Reprise i Kłopotliwy człowiek lecą w kinach? O: Uau, aż się rozejrzę, jeszcze muszę na XXY iść.
„Zakochani widzą słonie” był fajny do połowy, potem reżyser się pogubił i to bardzo.
18 stycznia 2008, 20:25:48
5
zjem ci chleb napisał(a):
nietzsche ma rację, źle się to czyta. oczywiście to Twój blog i Ty wybierasz co zamieścić, ale o muzyce lepiej piszesz.
18 stycznia 2008, 21:06:59
6
marr napisał(a):
pierdolenie, to że notka nie jest super profesjonalna nie znaczy że jest zła IMO oczywiście.
noi świetne jest.
18 stycznia 2008, 23:32:54
7
Dżakas napisał(a):
Ze skandynawskiego to jeszcze „Jabłka Adama” i „Fucking Amal” dobre. Bo o Bergmanie i von Trierze chyba nie muszę wspominać :>
19 stycznia 2008, 17:09:01
8
och napisał(a):
„muzyka Joy Division i New Order, do tego Erik chodzi w koszulce The Smiths, i czyta Nietzschego”
trzeba by to zobaczyć ;>
20 stycznia 2008, 18:29:11
9
loge napisał(a):
„zakochanym…” ciągle dostaje się za tytuł, a mnie się podoba bardziej niż oryginalny – jest nieco surrealistyczny, jak film, zresztą słonie w końcu się pojawiają...;)
pozostałych jeszcze nie widziałem, muszę nadrobić, ale ktoś wspomniał „jabłka Adama” – to jest niesamowite. świetny film na doła. a poza tym, prowadząc bloga bądź co bądź muzycznego mogłeś wspomnieć o co najmniej ciekawej, jeśli nie bardzo dobrej, ścieżce muzycznej do „zakochanych…” i „noi albinoi”, nagranej przez islandzki (a jakże) zespół slowblow.
20 stycznia 2008, 21:14:22
10
M napisał(a):
a ja bym poleciła jeszcze – Pożegnani z Falkenberg i AFR – TE DWA SZCZEGÓNIE!! Kumple i Historie kuchenne też można:)
25 stycznia 2008, 00:43:23
11
mykupyku napisał(a):
jak się ogląda Reprise uważnie to widać w bodaj dwóch scenach na ścianie w mieszkaniu Phillipa niewielki plakat… Oddziału Zamkniętego. o kinie piszesz hmm… zdawkowo. :)
26 stycznia 2008, 22:59:13
12
Sandra napisał(a):
W srode 06.02.2008r. o godz. 18.00 w kinie Muranow odbedzie sie spotkanie klubu filmowego Granulat. Tym razem wybralismy film „Historie Kuchenne”. Po filmie dyskusja oraz przewidywany poczestunek ciastem;) bilety tylko 10zl. WSZYSTKICH SERDECZNIE ZAPRASZAM!
01 lutego 2008, 23:52:49
Dodaj komentarz: