27 stycznia 2008

Czuję się trochę odpowiedzialny za to rozsianie świadomości istnienia takiego zespołu jak The Teenagers, tak też, gdy wydali już debiutacki krążek, wypadałoby napisać jak im to poszło. Tak jak pół roku temu pod moim wpisem, tak i teraz w całym internecie nawiązała się niezła polemika między zwolennikami i przeciwnikami zespołu.

Czytaj dalej...

25 stycznia 2008

To już rok, od kiedy istnieje Muzykofilia. Dokładnie rok temu ożywiłem myśl, która siedziała w mojej głowie przez jakiś czas, zupełnie przypadkowo i nieprzymyślanie nazywając ją Muzykofilia. Pierwsze urodziny to chyba najlepsza okazja, by opowiedzieć jak to wszystko się zaczęło, i streścić historię tego bloga.

Czytaj dalej...

19 stycznia 2008

Muzykofilia startuje w konkursie na Blog Roku 2007. Zgłosiłem się, ponieważ kilka osób twierdziło, że zasługuję - jak to wyjdzie w praktyce - zobaczymy. Co jakiś czas zgłaszają się do mnie ludzie, którzy dziękują mi za wykonywaną pracę (choć to raczej przyjemność) - teraz dostajecie możliwość podziękowania mi w inny sposób ;) Jeśli uważasz, że zasługuję na przejście do finału, i masz na komórcę zbędną złotówkę, to:

Wyślij sms-a o treści:

E00228

na numer:

71222

Koszt to 1zł + 22% vat, pieniądze idą na cele charytatywne, więc się nie martwicie, że finansujecie burżujski onet ;) A, i możecie wygrać iPoda Nano. Głosować można raz, wiem wiem, że najchętniej stracilibyście na mnie całą kartę, ale takiej możliwości Wam nie dano ;). Wysyłać smsy można do 29 stycznia. Co ciekawe, już za 6 dni Muzykofilia obchodzi pierwszą rocznicę powstania, recenzja numer 100 zbliża się wielkimi krokami, więc gdyby jeszcze udało coś się zdziałać na tym konkursie, wszystko wspaniale by się zazębiło. Dziękuje z góry za wszystkie smsy!

18 stycznia 2008

Noi Albinoi
Islandia - kraj śniegiem i miodem płynący, niemal raj na ziemi, piękny, górzysty, mroźny. Cel i marzenie wielu ludzi. Film brutalnie porzuca tę idealizacje, i daje nam obraz widziany oczami młodego, zbuntowanego Islandyczka, dla którego rodzinne miasto staje się więzieniem. Ograniczony przez klimat, góry, czuje się jak w klatce, do tego nieustanny brak słońca i ciągłe przygnębienie. Obraz ten otwiera oczy, i uświadamia, że ten malutki kraj to nie tylko to, co widzimy na zdjęciach.
Typowy dla skandynawskiego kina klimat ciszy, przestrzeni i powolności, brak wyraźnego kręgosłupa fabularnego. Dosłowne 'toczenie' się akcji jednych zachwyca, innych nudzi, jak zawsze. Kilka kapitalnych, dziwacznych scen, np. gdy Noi wylewa na babcię i ojca wielki gar krwi. Polecam.


Zakochani widzą słonie
O ile dobrze pamiętam, ta produkcja podczas polskiej premiery była dość mocno promowana. Pomijając już polski tytuł, który jest klasycznym przykładem dla ponurego żartu pod tytułem "polscy tłumacze i ich nieograniczona kreatywność" (oryginał dosłownie przetłumaczony: Dorośli Ludzie), to średnio jest co promować.
Film, prawda, sympatyczny, lekki i czasem nawet zabawny, ale niestety chyba sam reżyser (ten sam co od Noi Albinoi!) nie wiedział gdzie tę fabułę poprowadzić, co w efekcie daje jakieś miotanie się na różne strony, w połowie filmu wprowadzanie nowych bohaterów, którzy nie mają żadnego wpływu na historię i takie tam. Mimo wszystko niecierpliwie czekam na trzeci film Kariego - The Good Heart, który premierę będzie miał w tym roku, a zagra w nim... Tom Waits. Yeah.


Kłopotliwy Człowiek
Kolejny film z Islandii/Norwegii, aktualnie w Polskich kinach. Hie hie, ostatnio zobaczyłem, że puszczają go w moim mieście, co dla mnie jest zjawiskiem prześmiesznym. Nie dość, że typowy dramat, jakim jest Brysomme Mannen, reklamuje się jako komedię (!) i horror, to obejrzy go pewnie trójka ludzi, przypadkowo.
Przerażająca wizja miasta, które dla jednych jest rajem, a dla innych piekłem. Miasto, w którym wszystko przychodzi bez wysiłku, praca, mieszkanie, a zaciągnąć do łóżka można praktycznie każdą kobietę. Za tą sielanką kryje się jednak wyplute z emocji, konsupcyjne społeczeństwo, które jest całkowicie bierne, i w którym najważniejszym tematem rozmów jest architektura wnętrz. To taka trochę inna wizja orwellowskiego 1984, ale dla mnie jeszcze bardziej przerażająca. Właśnie tego się boję - że po śmierci będzie coś więcej, i to więcej nie będzie wcale lepsze od tego, co mamy tutaj. I stamtąd już nie będzie ucieczki, tak jak w filmie nie ma ucieczki z anonimowego miasta.


Reprise
Także aktualnie w kinach. Opowiada o dwójce przyjaciół - Philipie i Eriku, przekraczających próg dorosłośći a także początki swoich literackich karier. Historia o młodości, przyjaźni, miłości i pasji, czyli w sumie wychodziłoby na to, że o niczym. Jednak *coś* jest, co przyciąga nas do losów tej dwójki. Dodatkowym atutem filmu jest klimat, który wyznacza m.in. muzyka Joy Division i New Order, do tego Erik chodzi w koszulce The Smiths, i czyta Nietzschego; swój chłop chciałoby się powiedzieć. Kilka zabawnych dialogów, no i piękna Viktoria Winge, wszystko to sprawia, że film warty polecenia.

17 stycznia 2008

Do płyt Xiu Xiu powinno dodawać się instrukcję, ile razy trzeba owy krążek przesłuchać, zanim zdecyduje sie go źle ocenić. Woman As Lovers zmian nie przynosi, nadal panują porozrzucane, chaotyczne dźwięki niewiadomego pochodzenia, które z początku zdają się być bezsensownym łomoto-grzechoceniem. Ale tylko z początku, później narasta zaintrygowanie, i w końcu za tym czwartym-piątym razem orientujemy się, że to jest przeuroczy avant-pop.

Czytaj dalej...

16 stycznia 2008

Typowy artykuł o NYC: New York Crasnals grają pod Joy Division (bardzo wyraźne wpływy new wave), Interpol (konieczne dodanie: to ci, którzy naśladują Joy Divison), Radiohead (to coś innego, ale też z Wielkiej Brytanii) i Sonic Youth (oni już zupełnie z innego kontynentu, ale też mają gitary).

Czytaj dalej...

14 stycznia 2008
  • Raz. Trzeba w końcu przerwać to krępujące milczenie, tym bardziej, że nastała ku temu dogodna okazja. Otóż plota wiejska niesie, że Phil Elverum zawita do naszego kraju. I w sumie to olałbym, i czekał na jakieś oficjalne potwierdzenie, ale drugi dzień chodzę pomieszany, tak też się dzielę, co byście nie mieli łatwiej. Rozegrać się to ma w maju, i to w kilku Polskich miastach, więc sprawa wygląda przesłodko. No, jeśli Modest Mouse nie ogłoszą na Openera czy coś, to wizyta Phila zostanie dla mnie wydarzeniem roku.
  • Dwa. The Gutter Twins, czyli duet Dulli - Lanegan, który zapowidział swój album Saturnalia na marzec, udostępnił już dwa utwory na swoim myspace. Szczerze, to wyszło jakaś hybryda starego Afghan Whigs z hard rockowym niczym. Nie podoba mi się, zostaje mieć nadzieję, że LP będzie dużo lepszy.
  • Trzy. Obok w sidebarze pojawiły się linkacze, proszę się nie obrażać jeśli nie ma Cię tutaj, a masz gdzieś u siebie złoty link do tego bloga, wszystko ustawiałem wg. statystyk adresów skąd się do mnie klika. W komentarzach można zgłaszać pretensję i ew. jakieś wymiany linków zostaną rozpatrzone.