Już za 7 godzin kilka milionów trzasków i świecidełek (nie ogarniam tego btw) zainnaugruje rok 2008. Z powodu owego wypadałoby złożyć Wam życzenia. Ale by nie zdradzić tematyki tego bloga, będzie troche inaczej. W nowym, 2008 roku życzę Wam:
- żeby Modest Mouse zagrało w końcu koncert w Polsce, najlepiej w małym klubie w którym będę ja i jakieś kilkadziesiąt osób. a i żeby setlistę stanowiła cała The Moon & Antarctica
- Radiohead też by mogło zawitać
- M.I.A na Offie to też nie głupi pomysł. Albo Sufjan.
- żeby Oasis się rozwiązało
- RHCP też, tak jak Pearl Jam
- jeśli mają utrzymać spadkową formę, to Interpol też
- Coma też, a Rubik został zesłany na Sybir
- by rock progresywny przestał istnieć
- żeby wszystkie Emo wywiązali się ze swoich obietnic i się w końcu zabili
- żeby C.K.O.D nagrał coś co kopnie w dupę Terroromans
- ogólnie lepszej formy polskiej muzyki
- i żeby nasi tępi pseudorecenzenci przestali nad każdym młodym zespołem gitarowym stawiać slogan 'indie'
- właściwie żeby cały slogan 'indie' przestał istnieć
- mniej gówien typu The View czy The Horrors
- mniej zespołu typu The -s
- końca kariery Anny Gacek
- żeby w końcu wyszło nowe The Avalanches i żeby wymiotło
- tak samo Antony and The Johnsons
- nowy projekt Grega Dulliego, taki taki... najlepszy
- nowa Ścianka, ale taka naprawdę dobra
- więcej już nie wiem
- co zaproponujecie Wy?
- i czego mi życzycie :>
- bawcie się dobrze, pijanego







