Już tylko miesiąc dzieli nas od wydania czwartej płyty UNKLE - War Stories. Zapoznałem się z Epką Night's Temper, która zawiera cztery utwory z tej płyty - mój apetyt mocno się zaostrzył. Widać zmianę w stylu, który poszedł mocno w stronę rocka, rezygnując częściowo z mocno elektronicznego brzmienia - najlepiej widać to w pierwszym utworze, całkowicie instrumentalnym Chemistry. Cała epka jest mocno osadzonym materiałem, wiele obiecującym. Jest na co czekać.
Ogólnie należe do tych nietypowych odbiorców UNKLE, bowiem Never, Never Land stawiam wyżej niż Psyence Fiction. Zobaczymy jak będzie tym razem.
[teraz i tak najważniejsza część notki, tak tak - na to czekałem! ]
Mój ulubiony teledysk, który pokazuje wszystkim, gdy tylko nadaży się okazja (co by tłumaczyło trochę tę notkę ;>). Jeśli jeszcze nie znacie - oglądać do końca koniecznie.
UNKLE - Rabbit in your Headlights
08
czerwca
2007


Komentarze do wpisu "Unkle":
1
flegmatyk napisał(a):
Świetny teledysk, widziałem jakiś czas temu :)
08 czerwca 2007, 15:11:29
2
bwgg napisał(a):
Rabbit mnie przeraża ; ) Prawie tak jak Be there ; )
08 czerwca 2007, 16:37:05
3
plejeru napisał(a):
Znowu ten Rabbit ;) No boski, boski ;D
A co do War Stories to wczoraj słuchałem… Lawell dał ciała na maksa :< Nie jest to może jakaś porażka, ale po genialnym wręcz Never Never Land (też stawiam wyżej od PF), taka przeciętna płyta rozczarowuje…
08 czerwca 2007, 17:01:03
4
Och napisał(a):
naj naj naj najlepszy teledysk ever.
war stories brzmi dobrze, ale tylko dobrze.
08 czerwca 2007, 20:03:00
5
plejeru napisał(a):
hmm… zaskoczyło war stories… poczatek jest swietny ;D <cofacopowiedzialwczesniej>
08 czerwca 2007, 22:30:08
6
The Future is Unwritten napisał(a):
War Stories jest genialną płytą, a jestem rzeczywiście odbiorcą, który bardziej cenni Lavelle niż poczatki Unkle czyli Dj Shadow, a więc Never, Never Land i War Sotries to kolejny progres do świata muzyki XXI wieku.
MESJASZ NAM SIĘ OBJAWIŁ
16 czerwca 2007, 20:16:54
7
Generał napisał(a):
Never Never Land to plyta dekady.
War Stories raczej nie … .
Chwała za Astbury’rego ale pomysły na muzyke raczej za słabe. Zabraklo tego co było siła Never Landu: dancowej produkcji muzyki rockowej. Wyszlo srednio, miejscami niestety nużąco.
Szkoda, szkoda.
09 lipca 2007, 13:58:58
Dodaj komentarz: