Kiedy byłem młody i głupi, chciałem pisać felietony. Nie miałem jednak umiejętności, nie wiedziałem gdzie to pisać, ba nawet tematu nie miałem. Teraz jestem... starszy, brak mi nadal kilku rzeczy, ale mam bloga, którego ktoś czyta, i można to wykorzystać. Postanowiłem więc - będę pisał! (chociaż nie obiecuje, że spełni to jakiekolwiek warunki bycia felietonem, ale i tak zrobie sobie taką kategorię, ha!)
Wczoraj minęło równe 40 lat od nagrania jednej z najważniejszych płyt w historii muzyki rozrywkowej. Chodzi o Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, choć takim mianem można by określić każdą płytę The Beatles. Parę miesięcy później trafiła na półki sklepowe, a w muzyce zaczął się praktycznie nowy okres. To ta płyta była dalej technicznym wzorem, wyznacznikiem jak powinno wyglądać prawdziwe nagranie. Był to pierwszy w historii concept-album.
Osobiście przekładam to dzieło nad wszystko inne, co wyszło spod rąk Żuczków. 40 lat muzyka zaczęła wyglądać tak jak teraz ją widzimy.
Dla mnie sprawa jest prosta - nikt nie ma prawa ruszać tego zespołu i jego twórczości. Szlag mnie trafia, gdy widzę, że ktoś bierze się za bezczelne ocenianie, pisanie, podważanie wartości. Dla mnie są nietylkalni, i naprawdę nie rozumiem dlaczego dla wszystkich nie jest to takie oczywiste jak dla mnie. Wchodzę na komunikator i dostaje linka do artykułu - "Gwiazdy śpiewają sierżanta Pieprza". Wzdrygnięcie, już wiem co się szykuje.
Legendarny album Beatlesów "Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band" zostanie nagrany na nowo przez plejadę artystów współczesnej sceny muzycznej, m.in., Oasis, The Killers i Razorlight.
Mogę kląć? (możesz) No kuuuurwa, tylko nie to. Rozumiem, inicjatywa, uczczenie rocznicy - ale nagrywanie od nowa? Ja pierdolę, jakim prawem?! Przede wszystkim - z kim? Oasis, The Killers? Prziecież w tytule jest 'gwiazdy' a nie 'podrzędne zespoliki do niczego'. Jeśli już tak koniecznie trzeba profanować świętość, to już w jakimś stylu! Nie wiem, jeszcze może zaprosić Arctic Monkeys i Piotra Rubika, żeby ładnie zakończył Day in the Life z orkiestrą? Dla mnie to kpiny.
Nigdy nie lubiłem coverów. Coverowania legend nienawidziłem i nadal nienawidzę. Gdy kiedyś usłyszałem High Hopes Pink Floydów w wykonaniu Nightwisha oniemiałem. Do tej pory, gdy widzę gdzieś nazwę tego zespołu robi mi się niedobrze.
Katolik może oskrżyć media (czy jakąkolwiek inną instytucje) o obraze jego uczuć religijnych, gdy te sponiewierają jakiś symbol wiary, krzyż na przykład. Gdy widzę takie rewelacje jak te opisne wyżej, to stwierdzam, że zostały urażone moje odczucia muzyczne... fanowe... whatever. Mam ochotę kogoś oskarżyć.


Komentarze do wpisu "Ta zniewaga krwi wymaga?":
1
audrey_och! napisał(a):
Oasis i The Killers będą coverować Sierzanta Pieprza?! To już jest profanacja!
Rozumiem wydawanie albumów-legend poskładanych z różnych odrzutów, b-sideów itd. (Love wyszło b.dobrze) ale nie ich coverowanie.
Ta zniewaga NAPRAWDĘ krwi wymaga, chętnie zajmę sie zlikwidowaniem gówniarzy z Arctic Monkeys i/lub braci Gallagher. Kiedy i gdzie?
06 kwietnia 2007, 21:30:17
2
Redbull napisał(a):
D E B I L I Z M
06 kwietnia 2007, 21:35:34
3
Lukaszeq napisał(a):
No tak, mogłem się po Tobie tego spodziewać, znając twoje zamiłowanie do tfórczości Piotra Rubika (vide grupa na Last.fm).
Ja powiem inaczej, ale tak samo! [b]Nie nagrywać tej płyty![/b] Skandal! Dla mnie The Beatles… to nudziarze! Nie mogę ścierpieć ich muzyki! Naprawdę! Już możecie mnie postawić pod ścianę i ratatatatata! Moja matka mnie gani, moja siostra mnie gani, wszyscy mnie ganią, bo to nieprawda, bo tak mówić nie wypada! A ja nie chcę słuchać Bitelsów, nie lubię i koniec!
07 kwietnia 2007, 13:22:50
4
Gamxx napisał(a):
Gratulacje za odwage, tak publicznie sie przyznac ;D
07 kwietnia 2007, 13:24:20
5
Stefan napisał(a):
Nadal jesteś młody i głupi. I nadal nie potrafisz pisać.
07 kwietnia 2007, 14:54:29
6
Gamxx napisał(a):
pierdolish? :(
07 kwietnia 2007, 14:56:33
7
Camp0s napisał(a):
Ten cover Was wszystkich rozwali:
http://www.youtube.com/watch?v=s9GUpM3l2so
07 kwietnia 2007, 15:15:38
8
The Bicycle Repairman napisał(a):
Ojaacie, jaka drama. ;o
Uno – to nie pierwszy taki album. Chociażby zeszłoroczny cover-album ‘Revolvera’, na kórym utwory wykonywały o wiele mniej znane zespoły niż te, które mają to zrobić z Pieprzem.
Dos – niedobrze mi jak ktoś robi z Beatlesów święte krowy. Tak, wpływowi, innowatorzy, blabla, ale fanatyzm niektórych kojarzy mi się z 13-letnimi fankami Pidżamy czy innego Rubika. :roll: Nie wszystko czego się tknęli to czyste złoto, a Lennon wywlókł na światło dzienne Yoko Ono i chociażby za to powinien cierpieć męki w piekle przez wieczność.
Don’t get me wrong, bardzo ich lubię i cenię, ale podejście typu ‘łapy precz’ do niczego nie prowadzi.
Tres – status Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band jako pierwszego koncept albumu w historii jest conajmniej hmm, dyskusyjny. To się go powszechnie za takowy uważa jeszcze nic nie znaczy. Materiały pod rozwagę:
http://en.wikipedia.org/wiki/Concept_album
http://rateyourmusic.com/list/Chrysostome/a_history_of_concept_albums_in_rock
Cuatro – Arctic Monkeys są OK. 8) A Abbey Road to lepsza płyta niż ‘Sgt Peppers’ ;p
07 kwietnia 2007, 15:17:36
9
Gamxx napisał(a):
Camp0s: OMFG, nie żyje xD
07 kwietnia 2007, 15:22:07
10
Redbull napisał(a):
Hmm, nie chciałbym usłyszeć LSD w wykonaniu Oasis.
07 kwietnia 2007, 15:22:35
11
The Bicycle Repairman napisał(a):
Oasis zrobiło niezły cover ‘I am the Walrus’. :> W sumie to na tyle od Beatli zrzynają, że różnic nie ma zbyt wielkich, oczywiście oprócz charakterystycznego beczenia, ale kwiczący wokal takiego McCartney’a też nie każdemu musi się podobać. ;)
07 kwietnia 2007, 15:30:23
12
Lukaszeq napisał(a):
No cóż, ja jedynie mogę znieść Beatallikę. Jak ktoś jest fanem The Beatles i/lub Metalliki, albo w ogóle nie jest fanem, niech sprawdzi ten zespół – Beatallica. ;)
07 kwietnia 2007, 17:54:22
13
tomek napisał(a):
kurwa, oasis? w ogóle co za matoł wpadł na pomysł nagrania tego świetnego albumu przez innych, i to jeszcze min. przez oasis? nie jestem fanem the beatles, ale rozwalanie dobrej muzy to też mnie nie kręci :?
08 kwietnia 2007, 10:42:05
14
loge napisał(a):
ja już w swoim życiu muzycznym przeszedłem fazę „bitelmanii” i teraz (mam nadzieję) mogę podejść do sprawy z dystansem. rozumiem trochę Twoje podejście, chociaż ja chyba nie mam zespołu, którego „czci” chciałbym bronić własną piersią ;) a z drugiej strony, jak ktoś wyżej napisał – „nie róbmy z nich (Beatlesów) świętych krów”. jak ktoś sobie chce nagrywać covery, niech nagrywa – wyjdzie płyta dobra albo nie, i tyle. ja wymienionych zespołów nie słucham (a niektóre nazwy to w ogóle nic mi nie mówią), więc mnie to nie boli. no i pamiętaj, że wielcy Beatlesi też zaczynali od coverów. zapewne słyszałeś ścieżkę do filmu „Backbeat” – jak dla mnie rewelacja (covery coverów, hehe) i wersje lepsze od „bitlesowych”.
a na dobitkę w temacie coverów polecam posłuchać „Let it be” (cała płyta, nie jeden utwór) w wersji Laibacha. to dopiero masakra…jako ciekawostkę (już nie o Beatlesach, ale w temacie „kreatywnych” coverów) mogę dorzucić „Sympathy for the Devil” Laibacha – jedna płyta, osiem wersji jednego utworu, oraz „The King and I” The Rsidents – wariacje na temat utworów Elvisa ;)
08 kwietnia 2007, 18:36:33
15
Andy napisał(a):
Nidy jakoś szczególnie nie zastanawiałam się jaki wpływ na rozwój muzyki mieli The Beatles. Jednak teraz po głębszym zastanowieniu rzeczywiście to ich „dzieła” (chyba tak można je nazwać?) zmieniły sposób tworzenia muzyki. Dlatego też jestem przeciwna takim ekhm rocznicowym przeróbką. Przecież to już nie będzie miało takiej magi i nie będzie tak brzmieć. Przeróbki zawsze są słabsze, a ja nie rozumiem sensu ich powstawania.
24 lipca 2007, 10:35:16
16
At napisał(a):
Widzę że niewiele osób potrafi zrozumieć, że jeśli coś się nie podoba to można tego nie słuchać i w dupie to mieć, a nie płakać i biadolić. Panowie, nie bądźcie cipy.
09 grudnia 2007, 14:33:44
Dodaj komentarz: