Jest 28 marca, wszystko co miało być w miesiącu, zostało wydane. No, zakładając, że mam gdzieś kolejną płytę Jenifer Lopez i Good Charlotte (mam). Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie podsumowania pierwszego kwartału roku pańskiego (hie hie) 2007 w muzyce.
I niech będzie już na wstępie jasne - muzyczny rok już dawno tak dobrze się nie zaczynał. Dla porównania, rok temu o tej porze wszyscy zachwycali się beznadziejnym debiutem Arctic Monkeys, średnim nowym albumem Placebo, a najlepszym krążkiem mógł się poszczycić weteran - David Gilmour. Dwa lata temu wcale nie było lepiej. Tak więc mogę śmiało takie małe podsumowanko zrobić, bez obawy, że nie będzie o czym pisać (oj będzie!).
W styczniu jeszcze nic na taki stan rzeczy nie wskazywało. Początek został opanowany przez nudziarzy z The View i The Shins. Lepsze czasy zapowiadały dwa albumy Hissing Fauna, Are You the Destroyer? Of Montreal i Friend Opportunity Deerhoof (chyba dwie najlepsze płytki miesiąca). W międzyczasie powstała jakaś hybryda nazwana The Good, the Bad and the Queen. Nikt nie wie skąd, jak i przede wszystkim - po co. Na dodatek bylu tak uprzejmi, że nawet nie nazwali swojej płyty. A później biedni recenzenci musieli się sami domyślać, pff. Minus. W ostatnim dniu, rzutem na taśmę wkracza tutaj przebojowa Lily Allen. Podobno niezły pop, lecz ja zdecydowanie wolę na nią patrzeć niż słuchać.
Muzycznym wydarzeniem lutego najpewniej było wydanie drugiej płyty Bloc Party. Nieźle namieszali ze swoim Silent Alarm jakiś czas temu, no i teraz musieli udowadniać, że nie niechcący, przypadkiem nagrali bardzo dobrą płytę. Czy im się udało? Zdania są podzielone, ze wskazaniem na nie. Ja jednak swojego zdania wypowiadać nie będę - zwyczajnie nie miałem czasu na dobre poznanie tej płyty. Ale faktem jest, że chłopaki mocno spuścili z tonu.
Później, nie wiem czy warta wspominania, pożywka dla nieszczęśliwych tego świata - Fall Out Boy z nowym Infinity on High, ku uciesze zapłakanych nastolatków z grzywką zasłaniającą ich mroczne oblicze. Syf.
Dalej - Explosion In The Sky, chyba spełniło oczekiwania fanów Post-rocka? Nie wiem, sam się do takich nie zaliczam. Dalej chyba nic ważnego - kilka kiepskich zespołół z 'The' na początku, nic więcej.
Gdy patrzyłem na listę premier w marcu, sama mi się gęba uśmiechała - taki odruch bezwarunkowy. Bo mało wymieniać takie firmy jak: !!!, Arcade Fire, Air, Amon Tobin, LCD Soundsystem, Neil Young czy wreszcie Modest Mouse; wszyscy razem się chyba umówi "Ej, nagrajmy to wszyskto w jednym miesiącu. Dowalmy pismakom, niech sami już nie wiedzą o czym mają pisać". Jak postanowili, tak też zrobili. O niektórych już pisałem, tak jak o Arcade Fire i Modest Mouse, o niektórych najprawdopodobniej będę jeszcze pisał, więc lepiej wstrzymywać się od ocen. Panda Bear podobno rozniosła towarzystwo, Pitchfork już zaczął na nich hype'a, ale sam osobiście nie sprawdzałem. Może później. Air co prawda nagrali straszliwe nudy, !!! jakby mało oryginalnie się posuneli, a Arcade Fire lekko mnie zawiodło, to i tak miesiąc mogę uznać za niesamowicice killerski.
W Polsce było jak zwykle - rzadziej, mniej intesnywnie i raczej nijako. Jedyne co można z czystym sumieniem polecić - nowy O.S.T.R, nowiutki, niedawno recenzowany przeze mnie Łona, no i podobno rewelacja - NOT (o których w najbliższym czasie powinienem coś napisać). Bida.
Płyty, które zarządziły:
- Modest Mouse - We Were Dead Before Ship Even Sank. I chyba tylko oni.
Płyty, które są mocne, lecz bez wychylania się przed szereg:
- Blackfield - II
- Bloc Party - Weekend In The City
- LCD Soundsystem - Sound Of Silver
- !!! - Myth Takes
- Deerhoof - Friend Opportunity
- Deerhunter - Cryptograms
- Of Montreal - Hissing Fauna, Are You the Destroyer. I w sumie wiele, wiele innych.
Płyty słabe, lub poniżej oczekiwań:
- Arcade Fire - Neon Bible
- Air - Pocket Symphony
- The Good, The Bad And The Queen
- The Shins - Wincing the Night Away
A jak to wygląda u Was?


Komentarze do wpisu "Podsumowanie I kwartału - 2007":
1
Lukaszeq napisał(a):
To ja może podam coś z cięższych brzmień:
A Fall Out Boy to faktycznie syf.
28 marca 2007, 15:06:49
2
loge napisał(a):
o tak, 8-bit Operators niezłe:)
ale ja i tak czekam na Bjork…
28 marca 2007, 15:30:18
3
Bratbud napisał(a):
Właśnie tak myślę nad Type O Negative- nie mogę się przekonać. Naprawdę, jakieś to nietypowe granie. Może się czepiam, ale coś mi nie brzmi jak niegdyś- ale nie jest to zła płyta.
„Scarsick” naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło- słucha się tego po prostu dobrze, a „Disco queen” świadczy IMHO o dużym poczuciu humoru Szwedów.
Ok. Teraz co do notki- „The weekend…” jest dla mnie płytą zdecydowanie poniżej oczekiwań, ale też- jest dla mnie płytą przeciętną. Takoż Air.
TGTBaTQ mi się podobało nawet. Także bootleg [?] zapis jakiegoś koncertu- nieźle grają.
Reszta kapel jest mi albo obojętna, albo nie podobała się.
28 marca 2007, 15:30:38
4
Crash napisał(a):
fall out boy to takie smutne pipczenie dla 14 latek jak rubik, czy inna brodka ;p
28 marca 2007, 15:39:21
5
Redbull napisał(a):
Nowa płyta Explosions in the Sky to raczej syf. Prawie w ogóle nie posunęli się naprzód niestety, poprzednia płyta o niebo lepsza.
29 marca 2007, 09:16:15
6
marcolphus napisał(a):
Eeee, ja to nawet nie wiem, kiedy co się ukazuje – jedynie na rok patrzę. I tak najczęściej sięgam po coś z dużym opóźnieniem. A to co mnie interesuje (Porcupine Tree, Nine Inch Nails) jeszcze się nie ukazało…
29 marca 2007, 12:19:35
7
Rafaó napisał(a):
Nowy Modest Mouse zaliczyłbym raczej do drugiej grupy. :P
Z nowości godna polecenia jest również najnowsza płyta Kings of Leon „Because of the Times”. :)
29 marca 2007, 18:17:34
Dodaj komentarz: