Wydał cztery kompletne albumy, a przy jego nazwisku ciągle wisi etykieta "przyszłość amerykańskiego folku". Taki bard w Stanach to nie ma łatwego życia. Skoro talentem jest się nadal z pięcioletnim stażem, to żeby zyskać miano spełnionego i doświadczonego, to nagrać 50 płyt musi lekko.
Włączam tę płytę, zamykam oczy i widzę amerykę łacińską, jakąś wioske, czas sjesty. Podstarzały mulat z brakami w uzębieniu gra na gitarze spokojne, rozmarzone ballady. Wokół dzieci biegają za udomowionymi zwierzętami, a ludzie leżą w hamakach, patrzą w niebo lub śpią. Ta płyta zabiera nas wprost do takiej wioski, i choć nigdy nie byłem w Peru czy Boliwii (najdalej Francja, haha) to mogę się założyć, że tak tam wygląda popołudnie na wsi.
Zapędy w strone dalszych południowych sąsiadów nie są tutaj zaskoczeniem. Korzenie Banharta sięgają głęboko Wenezueli, gdzie z resztą jako dziecko mieszkał.
Pierwsze skojarzenie gdy usłyszałem Cripple Crow to Sun King Beatlesów. Typ to bardzo trafiony, bowiem motywy i wariacje na temat Lennona i jego bandy pojawiają się tu często. Raz, spójrzcie chociażby na okładkę - nie przypomina Wam czegoś? Jak nic - taka biedniejsza wersja Sierżanta Pieprza. Dwa, nawiązania tekstowe są tu nierzadkie - ba, nawet jedna piosenka nazywa się... (tutaj zaskoczenie) The Beatles. No i trzy - Devendra ze swoim stylem wstrzela się wprost do końcówki lat sześćdziesiątych, opanowanych przez Żuczków. Dzieci Kwiaty, pokój, marihuana.
Długość materiału jednak nie pozwala na to, by nazwać go równym. 22 piosenki, w tym genialne, świetne, średnie i nudne. To też jest chyba największym minusem albumu - najlepsze piosenki przeplatane są tymi słabszymi. Dobrym rozwiązaniem jest ułożenie sobie własnego seta, w którym pozbędziemy się przeciętniaków.
Atmosfera wytwarzana na płycie jest ciepła i leniwa. Ballady z świetnymi tekstami (no, przynajmniej ich angielska część) potrafią zauroczyć. Ideał dla lubiących spokojny, choć dziwny folk.
27
marca
2007


Komentarze do wpisu "Devendra Banhart - Cripple Crow":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: