Albo już Was nie będę oszukiwał, już więcej na tym blogu nic nowego się nie pojawi. Po tych dwóch latach następuje koniec. Dziękuje, że ktoś to czytał, dzięki za zabawne hejty, i to wszystko. Trzymajcie się i ubierajcie się cieplutko. Żegnam, archiwum zostawiam, przynajmniej narazie.
To już dwa lata zaprzątam Wam umysły moim pisaniem. W minionym roku trochę mniej, z czego to wynika? Trochę z niechęci do słabych notek, którymi zalewałem w 2007 roku, z tego, że nie słucham już tyle, trochę z tego, że jestem pierdolonym leniem. Tak jak w tamtym roku, namawiano mnie, żebym startował w konkursie na blog roku. Ale wiem, że nie zasługuję więc nawet Was nie będę naciągał na smsy.
Ładnie by wyglądało jakieś podsumowanie, statystyki i tak dalej, ale zwyczajnie nie widzę takiej potrzeby, bo kogo to interesuje. Wszystkiego jest więcej niż w tamtym roku, oprócz ilości notek. Wystrój się nie zmienił, nadal sporo ludzi mnie nie lubi, do tego grona dołączyli fani Comy.
Rok temu na koniec napisałem, że nie przypuszczałem, że zwykły blog stanie się dla mnie ważny. Tak samo nie przypuszczałem, że może mi dać tak wiele. Dzięki stworze.
Jeśli zastanawia Was, co robi to dziwnie wyglądające pole po prawej stronie, to tutaj znajdziecie odpowiedź. Pierwszy raz na łamach bloga pojawia się konkurs, w którym możecie wygrać płyty, w tym najnowszy album Eldo - Nie Pytaj o Nią, więc co ja Wam będę mówił - warto, zwłaszcza, że nie trzeba wysyłać sms'ów i innych pierdół, wystarczy, że poprawnie odpowiecie na pytanie i wyślecie odpowiedź na mojego maila.
Konkurs rozpisany został przez internetowe RadioGlob, do którego przejść możecie klikając w logo na górze notki. 3 albumy, zasponsorowane przez wytwórnie MyMusic, które możecie wygrać:

Gdyby Obama nie wygrał wyborów, a musiałby to zrobić jakiś czarnoskóry, typowałbym Kanye Westa. Na nowym albumie 'prawie-raper' zaskakuje: pomysłem, wykonaniem, i tym, że ciągle wszystko mu się udaje.
Już sam sposób zapowiedzi 808s & Heartbreak różni się znacznie od Graduation. Brak nachalnej promocji, w mediach cisza (a przecież pamiętamy walkę West - 50 Cent poprzedzającą ich poprzednie płyty), ograniczenie się do promocji singla. Na tyle skutecznie skrywano się z wydaniem tego albumu, że praktycznie przegapiłem jego wydanie i podsumowanie roczne je ominęło. A Heartbreak mogłoby w nim powalczyć.

O ile w globalnym postrzeganiu rok 2008 wydaje mi się smutny i biedny w płyty lepsze niż dobre, to na naszym podwórku wiele się działo. Miniony rok przyniósł nam kilka bardzo dobrych płyt, z czego przynajmniej jedna powinna przebijać się w rankingach na całym świecie. Nie stworzę tradycyjnego rankingu, ale możecie uznać, że im niżej, tym poziom większy.
